"Pierwszy tydzień luźny. Piekło dopiero przed nami"

05.05.2009
- Przed nami okres najbardziej znienawidzony przez wszystkich zawodników - wzdycha po pierwszym treningu przed nowym sezonem, kapitan GKS-u Tychy, Adrian Parzyszek.
W poniedziałek tyszanie rozpoczęli przygotowania do kolejnych rozgrywek. Trening przypominały pierwszą lekcję po wakacjach, czyli zajęcia typowo organizacyjne. Drużyna zapoznała się z wizją nowego szkoleniowca, przeszła badania, a jedynym wysiłkiem był 40-minutowy trucht. - Otrzymaliśmy rozpiskę na tydzień i na razie nie wygląda to najgorzej - uśmiecha się Parzyszek, ale doskonale zdaje sobie sprawę, co wszystkich czeka. - Letnie przygotowanie to bardzo ciężki czas. Chcąc jednak osiągnąć jakiś sukces, musimy zacisnąć zęby i dać z siebie wszystko - przyznaje, wiedząc ile litrów potu zostanie wylanych.

Okres wzmożonych treningów z pewnością będzie się dłużył wszystkim. - Przed nami osiem tygodni intensywnej pracy - wylicza trener, Jan Vavrecka. - Zdecydowaliśmy, że będą one wyglądały inaczej niż dotychczas. Współpracujemy z fizjologiem, który cały czas będzie kontrolował organizmy zawodników. Wysiłek będzie podporządkowany badaniom i stopniowo będziemy zwiększać obciążenia - dodaje. - Mam za zadanie dbać o fizyczną formę hokeistów, odżywianie, suplementację oraz optymalne dopasowanie treningu zgodnie z ich osobistymi możliwościami - wyjaśnia Zbigniew Andrzejewski, nowy pomocnik szkoleniowca.

- Idziemy w kierunku treningu indywidualnego przygotowanego pod konkretną osobę. To powinno poprawić wydolność oraz zapobiec kontuzji, których można nabawić się poprzez złe zaplanowanie zajęć - mówi Karol Pawlik, dyrektor GKS-u.
 
Na pierwszym spotkaniu zabrakło kadrowiczów: Sebastiana Gonery i Tomasza Proszkiewicza oraz kontuzjowanych: Arkadiusza Sobeckiego i Artura Gwiżdża. Nieobecni byli także obcokrajowcy, którzy na razie przygotowują się sami.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również