Piast - Zagłębie 0-0 k. 4-5. Walczyli do końca, odpali po karnych...

18.08.2013
Po emocjonującym meczu gliwicki Piast odpadł z Pucharu Polski. Mimo nie najgorszej postawy, w Gliwicach dzisiaj przeszkodził sędzia i rzuty karne, które dla Artisa Lazdinsa i Mateja Iżvolta były nieudane.
Wydarzenie
Rzuty karne wyłaniające zwycięzcę:
I seria rzutów karnych - Podgórski trafił; Rymaniak SPUDŁOWAŁ!
II seria - Wilczek także trafił, uciszając fanów z Lubina; Piątek na 2-1.
III seria - potężne uderzenie Rubena i gol!; Cotra także bezbłędny.
IV seria - Izvolt... nad poprzeczką...; Woźniakowi się udało.
V seria - Matras celnie i do siatki; Kwiek w lewo i bramka.
VI seria - Lazdins... także nad poprzeczką; Vidanov dał awans Zagłębiu Lubin!

Bohater
Carles Marc Martinez. Hiszpan, który początki w Piaście miał nie najlepsze, dziś zagrał bardzo dobry mecz. "Trzymał" defensywę, niejednokrotnie rozpoczynając akcje ofensywie gliwiczan. Choć na pewnio nie bez znaczenia była znakomita postawa cofniętego do obrony Mateusza Matrasa. To właśnie "Matrix" pozwolił się Martinezowi "wyszaleć".

Rozczarowanie
Linia ataku Piasta. Po odejściu Marcina Robaka wyszło na to, że w Gliwicach... nie ma zdrowego napastnika. A zespół, który chce się liczyć w ligowej piłce bez "snajpera" nie ma racji bytu. Dziś gliwiczanie mogli awansować bez specjalnego wysiłku. Wystarczyło mieć kogoś z przodu. tymczasem gdzieś tam - bo nie na szpicy - poniewierał się bezproduktywny Tomas Doczekal.

Co ciekawego
- Trener Marcin Brosz zdecydował się wystawić najmocniejszą - w tej chwili - wyjściową jedenastkę. To znaczy, że gliwiczanie bardzo poważnie traktowali pucharowe zawody.

- Z opaską kapitana wystąpił Mateusz Matras. W tej roli zastąpił Tomasza Podgórskiego.

- W pierwszym składzie - w linii defensywnej - dokonano jednej znaczącej zmiany. W rolę środkowego obrońcy - zaraz obok Csaby Horvatha - wcielił się Mateusz Matras. Dotąd gliwiczanie mieli spory problem w grze defensywnej.

- Na trybunach dosyć napięta atmosfera. Tradycyjnie "oberwało" się kibicom Zagłębia od fanów z Gliwic. Było słychać m.in. dobrze znane "Wygramy, wygramy - (...) pokonamy"!

- Mogłoby się wydawać, że własne zawody rozgrywał sędzia Krzysztof Jakubik. I - co by nie mówić - zagrał miernie. Przeszkadzał w rozgrywaniu akcji, a w pewnym momencie fani z Gliwic... nie mieli siły, żeby w ogóle krytykować jego irracjonalne decyzje. O ile boczni sędziowie starali się być w jak najlepszej formie, o tyle Jakubik... "zagrał" słabo.

- Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Piast mógł prowadzić 1-0, ale Łukasz Hanzel - uderzając intuicyjnie - nie zdołał pokonać Michała Gliwy. Bramkarz Zagłębia popisał się świetną interwencją "na refleks".

- W 80. minucie po wrzucie piłki z narożnika boiska przez Mateja Iżvolta najwyżej w polu karnym wyskoczył Damian Zbozień. Defensor uderzył głową dobrze, ale nie na tyle, żeby pokonać Gliwę.

- Dariusz Trela wykorzystał chłopca od podawania piłek po to, aby ten... uzupełnił mu wodę w bidonie. Co by nie mówić, bramkarz Piasta zasłużył na błyskawiczną obsługę, niejednokrotnie ratując "Niebiesko-czerwonych".

- Teoretycznie od 61. minuty - a praktycznie od początku meczu - Piast grał bez napastnika.

- Pod koniec podstawowego czasu gry sędzia dał popis "umiejętności", chcąc wyrzucić Marcina Brosza na trybuny. Gdyby ogłosić konkurs na najsłabszego arbitra w tej edycji Pucharu Polski, Jakubik wygrałby go w cuglach.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również