Piast - Legia 1-2. Gliwiczanie mocno nastraszyli obrońcę pucharu

26.09.2012
Bardzo trudne warunki gry warszawskiej Legii postawili zawodnicy Piasta Gliwice. To zdało się jednak na nic przy dobrej dyspozycji głównie Michała Żyry. Gliwiczanom należą się gratulacje, Legionistom awans.
Wydarzenie
73. minuta. Matej Izvolt wrzucił piłkę po stałym fragmencie gry w pole karne, a tam krótkie zamieszanie wykorzystał bezlitośnie Fernando Cuerda. Prócz idealnego "czyszczenia" we własnym polu karnym, Hiszpan pokazał, że nieobce jest mu też zdobywanie bramek. Powrót tego gracza po kontuzji to dla Gliwiczan spore wzmocnienie.

Bohater
Michał Żyro. Mimo że wszyscy zawodnicy Piasta grali na sto procent swoich możliwości, trudno było dostosować się skutecznością do Żyry. Dwie asysty, kilka niezłych odbiorów i dobrych rozegrań - tak w skrócie grał młokos z Legii.

Rozczarowanie
Do dobrego widowiska trudno było się dostosować panu Pawłowi Pskitowi. Sędzia już na początku meczu zawiesił sobie wysoko poprzeczkę, każąc żółtą kartką Sulera. I do tego czasu jego reakcje były słuszne. Później jednak za nic brał sobie kolejne, brutalne faule na Rubenie Jurado czy innych zawodnikach Piasta. Obojętne też były mu zagrania rękami. Ewidentnie, w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej. Zresztą swoją dezaprobatę wobec poczynań arbitra głównego wyraźnie wyrazili fani Piasta.

Co ciekawego
- Od pierwszej minuty gliwiczanie wykazywali sporą chęć strzelenia gola. Dynamiczne akcje, niebezpieczne wejścia bocznych pomocników w pole karne Legii - to naprawdę mogło się podobać.

- "Niebiesko-czerwoni" mogli objąć prowadzenie po dwóch kwadransach, kiedy na ok. 5. metrze od bramki Wojciecha Skaby znalazł się Ruben Jurado. Hiszpan uderzył jednak zbyt słabo, by pokonać bramkarza Legii.

- Szczęście nie sprzyjało "Piastunkom" w 41. minucie spotkania, kiedy Michał Żyro podał piłkę prostopadle do Michała Kucharczyka, a ten bez namysłu skierował ją do siatki, pokonując bezradnego w tej sytuacji Jakuba Szmatułę.

- Mimo straconego gola, ani przez chwilę w swoich zawodników nie przestali wierzyć kibice, skandując znane z boisk "Nic się nie stało". Fani z Gliwic pokazali, że nie tylko jak jest dobrze, ale też kiedy się nie wiedzie, są całym sercem z "Piastunkami".

- Bardzo dobre zawody rozegrał Artis Lazdins. Pomocnik nie dość, że był aktywny w defensywie, to niejednokrotnie wspomagał kolegów w linii ataku, tworząc im kilka ciekawych możliwości rozegrania akcji. Naprawdę dla duetu Alvaro-Zganiacz wyłania się realny konkurent.

- W 55. minucie arbiter główny nie dopatrzył się zagrania ręką zawodnika Legii w polu karnym Wojciecha Skaby. Według powtórek telewizyjnych wydaje się, że był jednak kontakt piłki z dłonią Legionisty.

- 4522 - taką oficjalną liczbę widzów podał klub z Gliwic. Jak na mecz pucharowy, nie najgorzej.

- Na 30 minut przed końcem Michał Żyro ponownie w tym meczu zagrał bardzo dobrą piłkę do partnera znajdującego się na idealnej pozycji do zdobycia bramki. Tym razem adresatem okazał się Jorge Salinas i ten bez najmniejszego problemu pokonał Jakuba Szmatułę. Nie ujmując nic strzelcowi gola, najtrudniejszą pracę wykonał w tej akcji młody Żyro.

- Do końcowego gwizdka sędziego było około 5 minut, a kibice krzyczeli: "Jesteśmy lepsi, hej Piaście, jesteśmy lepsi". I mądrości słyszane z Gliwic faktycznie od prawdy niewiele odbiegały.

- Środkowego obrońcę Fernando Cuerdę zastąpił... napastnik, Wojciech Kędziora. Zmiana podyktowana zmęczeniem Hiszpana mimo wszystko wzbudziła emocje wśród obserwatorów.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również