Perełka na urodziny. "Niech kibice poczują moc tego klubu"
19.02.2018
- Założenie było takie, że będzie to typowy dokument. Temat tak ładnie "płynął", że skończyło się pełnym metrażem i 80-minutową produkcją - mówi Michał Muzyczuk, scenarzysta i reżyser "Dekady GieKSy".
Film będzie traktował o drużynach z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Przy Bukowej działo się wtedy tyle, że trudno było zmieścić się w zakładanych początkowo 40 minutach. Nie tylko z powodu liczby sukcesów i wspomnień, ale też wyjątkowo barwnych opowiadań bohaterów tamtych czasów. - Pewnie nie będzie żadnym zaskoczeniem, że największym talentem do opisywania różnych wydarzeń okazał się Henryk Górnik. Słynny "Hajer" to po prostu urodzony gawędziarz. Wrażenie robią również choćby wnikliwe analizy autorstwa Piotra Piekarczyka, czy emocjonalne wypowiedzi Janusza Jojki - zapowiada Muzyczuk.
Dla autora wyczekiwanego przy Bukowej dzieła jego przygotowanie było wyjątkowym wyzwaniem. Muzyczuk od dzieciństwa kibicuje właśnie GKS-owi co sprawiło, że przy okazji kręcenia dokumentu w pewien sposób przeniósł się w czasy, o których wcześniej opowiadali mu ojciec i dziadek. - Sam urodziłem się w 1986 roku, nie wszystko mogłem zatem przeżyć na własnej skórze. Zdążyłem się załapać na ten schyłkowy okres, ten z meczami przeciwko francuskiemu Bordeaux. A te wszystkie opowieści moich rozmówców był świetne. Zagłębienie się w piłkarską i górniczą, a więc okołopiłkarską rzeczywistość tamtych lat to wspaniałe uczucie. W dodatku mówimy o czasach, gdy śląski futbol był prawdziwą potęgą, miał 7 drużyn w Ekstraklasie. Dla dzisiejszej młodzieży to przecież nie do uwierzenia - opowiada Michał Muzyczuk, który dodaje, że by zawrzeć w swoim filmie wszystkie ciekawe wątki musiałby pewnie rozszerzyć go do serialowego formatu. - Ale obiecuję, że największe smaczki przemyciłem w komplecie - uśmiecha się autor filmowej produkcji.
"Dekada GieKSy" opowie o najpiękniejszym okresie klubu, ale autor zastrzega, że nie uciekał również od ciemniejszej strony tamtych wydarzeń. - Jest tam pewnie jakaś doza subiektywizmu, założeniem było to, by fani "GieKSy" którzy go obejrzą poczuli moc tego klubu. Staraliśmy jednak nie uciekać również od trudnych tematów, przecież jest to film dokumentalny. Nie mogło w nim zabraknąć choćby postaci Mariana Dziurowicza. Słynny "Magnat" budził kontrowersje, nie był w Polsce przesadnie lubiany. Ale dla nas, kibiców "GieKSy" to ktoś, komu nie można odmówić ogromnego szacunku. Był tym, który spajał tą dekadę sukcesów - tłumaczy Muzyczuk.
Film będzie traktował o drużynach z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Przy Bukowej działo się wtedy tyle, że trudno było zmieścić się w zakładanych początkowo 40 minutach. Nie tylko z powodu liczby sukcesów i wspomnień, ale też wyjątkowo barwnych opowiadań bohaterów tamtych czasów. - Pewnie nie będzie żadnym zaskoczeniem, że największym talentem do opisywania różnych wydarzeń okazał się Henryk Górnik. Słynny "Hajer" to po prostu urodzony gawędziarz. Wrażenie robią również choćby wnikliwe analizy autorstwa Piotra Piekarczyka, czy emocjonalne wypowiedzi Janusza Jojki - zapowiada Muzyczuk.
Dla autora wyczekiwanego przy Bukowej dzieła jego przygotowanie było wyjątkowym wyzwaniem. Muzyczuk od dzieciństwa kibicuje właśnie GKS-owi co sprawiło, że przy okazji kręcenia dokumentu w pewien sposób przeniósł się w czasy, o których wcześniej opowiadali mu ojciec i dziadek. - Sam urodziłem się w 1986 roku, nie wszystko mogłem zatem przeżyć na własnej skórze. Zdążyłem się załapać na ten schyłkowy okres, ten z meczami przeciwko francuskiemu Bordeaux. A te wszystkie opowieści moich rozmówców był świetne. Zagłębienie się w piłkarską i górniczą, a więc okołopiłkarską rzeczywistość tamtych lat to wspaniałe uczucie. W dodatku mówimy o czasach, gdy śląski futbol był prawdziwą potęgą, miał 7 drużyn w Ekstraklasie. Dla dzisiejszej młodzieży to przecież nie do uwierzenia - opowiada Michał Muzyczuk, który dodaje, że by zawrzeć w swoim filmie wszystkie ciekawe wątki musiałby pewnie rozszerzyć go do serialowego formatu. - Ale obiecuję, że największe smaczki przemyciłem w komplecie - uśmiecha się autor filmowej produkcji.
"Dekada GieKSy" opowie o najpiękniejszym okresie klubu, ale autor zastrzega, że nie uciekał również od ciemniejszej strony tamtych wydarzeń. - Jest tam pewnie jakaś doza subiektywizmu, założeniem było to, by fani "GieKSy" którzy go obejrzą poczuli moc tego klubu. Staraliśmy jednak nie uciekać również od trudnych tematów, przecież jest to film dokumentalny. Nie mogło w nim zabraknąć choćby postaci Mariana Dziurowicza. Słynny "Magnat" budził kontrowersje, nie był w Polsce przesadnie lubiany. Ale dla nas, kibiców "GieKSy" to ktoś, komu nie można odmówić ogromnego szacunku. Był tym, który spajał tą dekadę sukcesów - tłumaczy Muzyczuk.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku