Pelikan - Ruch 0-1. I to ma być wicemistrz kraju? – pytali w Łowiczu.

12.08.2012
Niech zwycięstwo nikogo w Chorzowie nie napawa optymizmem. Ruch zaprezentował się w Łowiczu bardzo słabo. Byłaby kolejna kompromitacja, gdyby nie Matko Perdijić, który obronił dwa rzuty karne.
Wydarzenie
Dwa obronione rzuty karne przez bramkarza Ruchu Chorzów. Obie szanse Pelikan miał przy bezbramkowym rezultacie. Najpierw sędzia wskazał na jedenasty metr po faulu, a następnie dopatrzył się zagrania ręką. Chorzowianie przy obu sytuacjach protestowali. Na nic! Skórę musiał im ratować Matko Perdijić.

Bohater
Matko Perdijić. Chorwat obronił strzały Roberta Łakomego i Mariusza Soleckiego. Bez tak dysponowanego bramkarza Ruch nie miałby czego szukać w Łowiczu. Perdijić tym meczem dał materiał do rozmyślań sztabowi szkoleniowemu. Michal Peskovic ostatnich tygodni nie zaliczy przecież do udanego okresu.

Rozczarowanie
Igor Lewczuk. To, co wyprawiał w pierwszej połowie, wołało o pomstę do nieba. Nawet najmłodszy, najbardziej onieśmielony zawodnik Pelikana prezentował się znacznie lepiej od bocznego obrońcy Ruchu. Niemrawy w ofensywie i bardzo niepewny w obronie. Solidniej zaczął grać dopiero po przerwie.

Co ciekawego

- Dawno tylu kibiców nie oglądało meczu Pelikana. Zazwyczaj frekwencja nie przekracza 500 osób, dziś z kolei było ich ponad dwa tysiące! A wszystko za sprawą przyjazdu sympatyków Ruchu i Widzewa Łódź.

- Efekt? Trybuna znajdująca się za bramką, która w trakcie meczów ligowych jest zamknięta, wypełniła się sympatykami ubranymi w czerwone i niebieskie koszulki. Sektor ten dopingował przede wszystkim gości z Chorzowa. Pelikan mógł liczyć na wsparcie stałych bywalców stadionu w Łowiczu.

- Na boisko od pierwszej minuty wyszło czterech zawodników Ruchu, którzy zarazem wystąpili w podstawowym składzie w czwartek w Pilznie.

- Szansę, by na dłużej wskoczyć do składu, dostał od trenera Tomasza Fornalika między innymi Andrzej Niedzielan. Początkowo napastnik ten był niewidoczny. W końcu zaczął dochodzić do sytuacji. Problem był z ich wykańczaniem. Nawet tych stuprocentowych, kiedy Niedzielan miał przed sobą tylko bramkarza Mariusza Jędrzejewskiego.

- Pelikan wyszedł na boisko znacznie bardziej zdeterminowany. Walczył o każdy metr. W dodatku prostymi środkami dochodził do groźnych sytuacji. Chorzowianie popełniali kardynalne błędy. Nic dziwnego, że na kwadrans przed końcem zawodów trener Tomasz Fornalik wykorzystał limit zmian.

- Arkadiusz Piech krótko po wejściu na boisku ładnie przyjął piłkę w polu karnym. Jego strzał został zablokowany, ale z dobitką pospieszył Grzegorz Kuświk i piłka w nieco dziwny sposób przekroczyła linię bramkową.

- Ruch wymęczył zwycięstwo z zespołem, który w ubiegłym sezonie z ledwością uratował się przed spadkiem z II ligi, a w bieżących rozgrywkach nie ma żadnych mocarnych aspiracji.

- Co ciekawe, prezesem klubu z Łowicza jest kobieta – pani Jolanta Papuga. Przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno „sternikiem” Ruchu była Katarzyna Sobstyl.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również