PE: Śląsk - Ruch 1-2. Zając nieoceniony dla chorzowskiej drużyny

25.03.2009
Jeśli ktoś miał wątpliwości, jaką wartość stanowi dla chorzowian Marcin Zając, po meczu ze Śląskiem Wrocław z pewnością może się ich wyzbyć. Dzięki trafieniom "Kicaja" to Ruch jest bliżej półfinału.
Spotkanie rozpoczęło się od nieśmiałych ataków gospodarzy. Te jednak kończyły się na dobrze dysponowanym bloku defensywnym chorzowian. Goście ograniczyli się do zagrywania długich piłek do Zająca. Pierwsza próba pomocnika Ruchu spaliła na panewce, gdyż obrońcy Śląska dogonili go i sprawili, że ten oddał niegroźny strzał. Po chwili "Kicaj" już nie miał litości dla wrocławian. Przejął podanie z głębi pola, ograł Czapa i nie dał szans Kaczmarkowi.

Śląsk przeszedł do natarcia. Jego akcjom brakowało jednak wykończenia. Strzał Sobocińskiego obronił Perdijić, a dobitki Mariusza Gancarczyka zatrzymały się na spojeniu, a następnie na... słupku. Ta niefrasobliwość szybko została ukarana, bo w kolejnej akcji katem wrocławian ponownie okazał się Zając. 34-letni pomocnik w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem bramkarza gospodarzy.

W przerwie trener Tarasiewicz dokonał trzech zmian. W szatni musiały też paść mocne słowa, gdyż w drugiej połowie oglądaliśmy odmieniony Śląsk. Wrocławianie zepchnęli gości do głębokiej defensywy. Pod bramką "Niebieskich" co rusz się kotłowało - głównie za sprawą braci Gancarczyków - ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Ruch ograniczał się do sporadycznych kontr. Szczególnie groźni okazywali się szybcy Sobiech i Zając.

W końcówce chorzowianie nie przebierali już w środkach i zatrzymywali piłkarzy Śląska w każdy możliwy sposób. Niestety, po strzale i rykoszecie wprowadzonego po przerwie Bilińskiego gospodarze zredukowali straty. Bramki wyrównującej podopieczni Tarasiewicza strzelić już nie zdołali i to Ruch wywiózł z Wrocławia niezwykle cenne zwycięstwo, które stawia go w komfortowej sytuacji przez rewanżem.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również