PE: Ruch - Śląsk 0-1. Walkower podciął chorzowianom skrzydła
30.03.2009
[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=21]Przeczytaj zapis "minuta po minucie"[/url]
[/b]"Niebiescy" musieli odrabiać trzy bramki, a tymczasem wyszli na boisko z tylko jednym napastnikiem. - Trudno było zmotywować zawodników i zmusić ich do walki na 110 procentów - mówił po końcowym gwizdku Bogusław Pietrzak, ale decyzją taktyczną na pewno zespołowi nie pomógł.
Do kilku sytuacji na początku meczu doszedł Zając. Przenosił jednak piłkę nad poprzeczką. Potem z minuty na minutę było coraz trudniej. - Śląsk cofnął się i grał ewidentnie z kontry - zauważył Marcin Nowacki. Ruch nie miał koncepcji jak sobie z tym poradzić. - Strzelić cztery gole takiemu mocnemu rywalowi to sztuka. Wiedzieliśmy o tym. Chcieliśmy jednak udowodnić, że nie jesteśmy słabi, a wręcz przeciwnie - podkreślał Grzegorz Baran.
Wreszcie Śląsk wyszedł na prowadzenie. Potem mógł jeszcze podwyższyć. Przemysław Łudziński, były zawodnik Ruchu, został sfaulowany w polu karnym przez Matko Perdijicia. Chorwacki bramkarz w pełni się jednak zrehabilitował po chwili, broniąc strzał Dariusza Ulatowskiego. - To dodało nam otuchy i wiary, że możemy jeszcze powalczyć o korzystny rezultat. W dodatku puszczać zaczęła obrona zespołu z Wrocławia. Było kilka fajnych okazji - stwierdził Nowacki.
Na ogół jednak dobrze się one zapowiadały, lecz brakowało ostatniej dobrej decyzji. W doliczonym czasie gry piłkę do siatki efektownymi nożycami skierował Brzyski. Sędzia gola nie uznał. - Może piłka szurnęła istotnie "Ecika", ale nie zmieniła toru lotu, więc nie zmyliła bramkarza - przekonywał Nowacki. Garstka kibiców obeszła się smakiem. Wcześniej byli bardzo ironiczni. - Naśmiewali się z nas i byli bardzo szyderczy. To nie pomagało - westchnął Baran.
Konferencja prasowa
[b]Ryszard Tarasiewicz[/b] (trener Śląska): Awansowaliśmy o półfinału, co było naszym celem. Na pewno łatwiej się nam grało, z uwagi na walkower w pierwszym meczu. Wygraliśmy zasłużenie.
[b]Bogusław Pietrzak[/b] (trener Ruchu): Bardzo żałuję, że błąd ludzki walkowera. Pierwszy mecz był na znacznie wyższym poziomie. Nijakie to spotkanie dzisiaj.
[/b]"Niebiescy" musieli odrabiać trzy bramki, a tymczasem wyszli na boisko z tylko jednym napastnikiem. - Trudno było zmotywować zawodników i zmusić ich do walki na 110 procentów - mówił po końcowym gwizdku Bogusław Pietrzak, ale decyzją taktyczną na pewno zespołowi nie pomógł.
Do kilku sytuacji na początku meczu doszedł Zając. Przenosił jednak piłkę nad poprzeczką. Potem z minuty na minutę było coraz trudniej. - Śląsk cofnął się i grał ewidentnie z kontry - zauważył Marcin Nowacki. Ruch nie miał koncepcji jak sobie z tym poradzić. - Strzelić cztery gole takiemu mocnemu rywalowi to sztuka. Wiedzieliśmy o tym. Chcieliśmy jednak udowodnić, że nie jesteśmy słabi, a wręcz przeciwnie - podkreślał Grzegorz Baran.
Wreszcie Śląsk wyszedł na prowadzenie. Potem mógł jeszcze podwyższyć. Przemysław Łudziński, były zawodnik Ruchu, został sfaulowany w polu karnym przez Matko Perdijicia. Chorwacki bramkarz w pełni się jednak zrehabilitował po chwili, broniąc strzał Dariusza Ulatowskiego. - To dodało nam otuchy i wiary, że możemy jeszcze powalczyć o korzystny rezultat. W dodatku puszczać zaczęła obrona zespołu z Wrocławia. Było kilka fajnych okazji - stwierdził Nowacki.
Na ogół jednak dobrze się one zapowiadały, lecz brakowało ostatniej dobrej decyzji. W doliczonym czasie gry piłkę do siatki efektownymi nożycami skierował Brzyski. Sędzia gola nie uznał. - Może piłka szurnęła istotnie "Ecika", ale nie zmieniła toru lotu, więc nie zmyliła bramkarza - przekonywał Nowacki. Garstka kibiców obeszła się smakiem. Wcześniej byli bardzo ironiczni. - Naśmiewali się z nas i byli bardzo szyderczy. To nie pomagało - westchnął Baran.
Konferencja prasowa
[b]Ryszard Tarasiewicz[/b] (trener Śląska): Awansowaliśmy o półfinału, co było naszym celem. Na pewno łatwiej się nam grało, z uwagi na walkower w pierwszym meczu. Wygraliśmy zasłużenie.
[b]Bogusław Pietrzak[/b] (trener Ruchu): Bardzo żałuję, że błąd ludzki walkowera. Pierwszy mecz był na znacznie wyższym poziomie. Nijakie to spotkanie dzisiaj.
Polecane