Ostrovia - Ruch 2-1. „Niebieskim” została tylko Ekstraklasa

24.09.2014
Pisząc zapowiedź dzisiejszej konfrontacji z udziałem Ruchu, zwracaliśmy uwagę szczególnie na dwa aspekty dotychczasowych występów Ostrovii w tegorocznej edycji Pucharu Polski. Po pierwsze ostatni dwaj rywale tej drużyny kończyli mecze w osłabionych składach. Po drugie gospodarze wykonywali w tych spotkaniach niemalże seryjnie rzuty karne.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie
Wobec powyższej sytuacji za wydarzenie ostrowsko – chorzowskiej rywalizacji śmiało można uznać „powtórkę z rozrywki”, jakiej byliśmy świadkami na Stadionie Miejskim przy ulicy Piłsudskiego. Oto bowiem decydujący o zwycięstwie gospodarzy gol padł w 81 minucie po strzale z jedenastki, a na dokładkę parę minut później drugą żółtą kartkę otrzymał Grzegorz Kuświk, który w konsekwencji opuścił boisko.

Bohater
Czy za bohatera dzisiejszej konfrontacji należy w związku z tym uznać sędziego Artura Aluszyka? To akurat już niekoniecznie. Owszem, arbiter pokazał „Kuświe” czerwony kartonik lecz na wynik spotkania nie miało to w 93 minucie już jakiegokolwiek wpływu. Jedenastka podyktowana dla Ostrovii także nie była kontrowersyjna i nie wypaczyła wyniku rywalizacji. Bohaterami niechaj będą więc wszyscy piłkarze trzecioligowego klubu, który wyeliminował czternastokrotnych mistrzów Polski, będąc przez długie minuty równorzędnym rywalem Ruchu.

Rozczarowanie
Skoro podopieczni Piotra Konstanciaka są bohaterami, to na drugim biegunie śmiało można umieścić zespół „Niebieskich”. Ruch rozczarował w weekend, przegrywając u siebie z Bełchatowem. Teraz dał jeszcze większą „plamę”, odpadając z Pucharu Polski na tak wczesnym etapie. Z teoretycznie dużo słabszym przeciwnikiem. Czas chyba na jakieś zmiany, może roszady w składzie, może korektę taktyki? To już zmartwienia trenera Kociana. Reakcja musi być jednak szybka i stanowcza.

Co ciekawego
- Od 17 minuty goście prowadzili po strzale Filipa Starzyńskiego.

- Kilka minut przed przerwą wyrównującego gola zdobył Marek Szymanowski.

- Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Ruchu, który przeważał lecz podczas prowadzonej w ospałym tempie gry nie był w stanie strzelić więcej niż jednego gola.

- Druga odsłona to już dużo ciekawsze spotkanie i szybsze tempo akcji. Wszystko za sprawą gospodarzy, którzy wietrząc szansę na sprawienie sensacji, odważniej zaczęli atakować „Niebieskich”.

- W 70 minucie Ruch mógł objąć prowadzenie jednak Wołodymyr Tanczyk nie wykorzystał 100% sytuacji, sam na sam z Szymańskim.
źródło: własne/niebiescy.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również