Olimpia - GKS Katowice 2-1. Za późno rzucili się do odrabiania strat

29.05.2013
Gdyby GKS Katowice grał tak, jak w ostatnich 10 minutach, pewnie by w Grudziądzu nie przegrał. Piłkarze Rafała Góraka rzucili się do zdecydowanych ataków dopiero wtedy, gdy Olimpia miała dwie bramki przewagi.
Wydarzenie
Ostatnie fragmenty gry były bardzo emocjonujące. Było uderzenie w poprzeczkę bramki GieKSy, strzał przewrotką w wykonaniu Pitrego. Była też i bramka dla katowiczan - z kilku metrów Grzegorz Goncerz skutecznie dobił strzał Pitrego, dzięki czemu zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Chwilę później w poprzeczkę uderzył Sławomir Duda...

Bohater
Przypomniał o sobie były piłkarz Podbeskidzia Bielsko-Biała, Maciej Rogalski. Zawodnik niedawno doznał kontuzji, która miała go wyeliminować z gry do końca sezonu. Na szczęście dla Olimpii, pomocnik był dzisiaj zdolny do gry. Na kilkanaście minut przed końcem spotkania, po indywidualnej akcji, podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Rozczarowanie

Słabo spisywał się Janusz Gancarczyk. Piłkarz GieKSy powinien mieć jedną bramkę na koncie. Jeszcze przy stanie 0-0, znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Wróblem. Nie była to jedyna sytuacja, w której doświadczony zawodnik się nie popisał. W drugiej połowie został zmieniony przez Bartłomieja Chwalibogowskiego.

Co ciekawego:
- GKS Katowice miał spore problemy z konstruowaniem sytuacji pod bramką rywala. Większość piłek albo przejmowali obrońcy, albo wyłapywał je bramkarz. Po jednej z nieudanych akcji, gospodarze ruszyli z kontrą, która zakończyła się płaskim uderzeniem z pola karnego. Łukasz Budziłek musiał wyjmować futbolówkę z siatki.

- Olimpia lepiej weszła w mecz. Gospodarze pierwszy raz zagrozili GKS-owi, gdy na strzał z ponad 30 metrów zdecydował się Woźniak. Piłka nieznacznie minęła bramkę Budziłka.

- Na początku drugiej połowy przed szansą na zdobycie kolejnej bramki stanął Gawęcki. Okazję miał bardzo podobną do tej, po której wpisał się na listę strzelców. Tym razem jednak górą był Budziłek.

- Dosłownie chwilę po golu na 2-0, Rogalski powinien zdobyć kolejną bramkę. Mimo że strzelał z pięciu metrów, przeniósł piłkę nad poprzeczką.

- Jeszcze mniejszy dystans do bramki miał Przemysław Pitry. Z jego uderzeniem poradził sobie jednak Wróbel.

- Niewykorzystana sytuacja Pitrego mogła się zemścić kilka minut później. Adrian Frańczak trafił jednak w poprzeczkę. W odpowiedzi ponownie strzelał Pitry - przewrotką - jednak dobrze interweniował Wróbel.
źródło: SportSlaski.pl / gksolimpia.com

Przeczytaj również