Olimpia - GKS Katowice 2-1. W Grudziądzu wygrał tylko GieKSik

11.10.2014
GKS Katowice po raz trzeci z rzędu nie wygrał meczu, przez co strata do czołowych zespołów robi się coraz większa. Podopieczni trenera Kazimierza Moskala tracą teraz pięć punktów do miejsca dającego awans.
gkskatowice.eu
Wydarzenie
GieKSa odważnie rozpoczęła mecz, gra częściej toczyła się pod bramką Olimpii. Gdy gospodarze otrząsnęli się po nieudanych pierwszych minutach, ruszyli z akcją i... od razu zdobyli gola. Bartosz Jaroch wstrzelił piłkę w pole karne, a bierną postawę katowiczan wykorzystał Maciej Rogalski, uderzając pod poprzeczkę z paru metrów. Podanie powinien przeciąć Łukasz Pielorz.

Bohater
Denis Popović był najlepszym zawodnikiem GKS-u Tychy w poprzednim sezonie, w tym jest czołową postacią Olimpii Grudziądz. Słoweniec zdobył gola, ale też rządził w środku pola. Sporo akcji ofensywnych gospodarzy przechodziło właśnie przez niego.

Rozczarowanie
W defensywie katowiczanie spisywali się bardzo słabo. Potwierdzeniem tej tezy jest bramka Popovicia na 2-0. Sławomir Duda tylko przyglądał się jak Marcin Smoliński posyła prostopadłą piłkę w kierunku byłego gracza GKS-u Tychy, który mimo że miał na plecach dwóch rywali, zdołał umieścić futbolówkę w siatce. I to po uderzeniu w "krótki róg"...

Co ciekawego:
- W pierwszej połowie najgroźniej pod bramką Łukasza Sapeli było w sytuacji, w której Kamil Cholerzyński dobrze zagrał do Przemysława Pitrego. Ten odwrócił się z piłką i mocno uderzył na bramkę. Golkiper Olimpii spisał się jednak bez zarzutu.

- Pod koniec pierwszej połowy, sędzia powinien odgwizdać rzut karny dla GKS-u. Michał Łabędzki popchnął, będącego już w powietrzu, Pitrego. Chwilę później w polu karnym gospodarzy głowami zderzyli się Mateusz Kamiński i Michal Piter-Buczko.

- GieKSik na boisko! - śpiewali w przerwie meczu kibice śląskiej drużyny. Maskotka GKS-u wygrała konkurs rzutów karnych z maskotką Olimpii, która również nazywa się GieKSik.

- Kontaktowego gola dla GieKSy zdobył Sławomir Duda. Przy bramce fatalnie spisał się Łukasz Sapela, któremu piłka, uderzona zza pola karnego po ziemi, wpadła tuż obok ręki. Błąd bramkarzowi dali popełnić obrońcy, którzy nieporadnie wybijali piłkę, dośrodkowaną w pole karne po rzucie rożnym.

- Cholerzyński przy jednej z interwencji zbyt wysoko uniósł nogę i sędzia odgwizdał rzut wolny pośredni z... sześciu metrów od bramki. Gracze Olimpii nie wykorzystali stałego fragmentu gry, dzięki czemu Adrian Jurkowski ruszył z kontrą. Zagrał do rozpędzonego Dudy, którego jednak pod bramką zatrzymali obrońcy.

- W drugiej połowie sporo roboty miał fizjoterapeuta GKS-u. Najpierw musiał się zająć rozciętą głową Grzegorza Goncerza, a później musiał interweniować, gdy skręcenia stawu skokowego doznał Duda, który opuścił plac gry.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również