Olimpia - GKS Katowice 1-0. Poprzeczka w doliczonym czasie gry...

17.05.2014
Koniec passy meczów bez porażki GKS-u Katowice. Ostatni kwadrans goście grali w przewadze, ale nie potrafili tego wykorzystać. W doliczonym czasie gry Janusz Gancarczyk trafił w poprzeczkę.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Katowiczanie dostali "bramkę do szatni". Chwilę przed końcem pierwszej połowy, Olimpia wykonywała rzut z autu. W pole karne wbiegł Łukasz Suchocki, wyłożył piłkę Robertowi Szczotowi, a ten uderzeniem po ziemi wpisał się na listę strzelców. Szkoda, że nie udało się dotrzymać bezbramkowego wyniku do przerwy, bo im bliżej końca pierwszej części gry, tym GKS grał coraz odważniej...

Bohater
Gdyby nie Łukasz Budziłek, zwycięstwo gospodarzy byłoby bardziej okazałe. Już na samym początku spotkania bramkarz GieKSy efektowną paradą powstrzymał uderzenie głową Daniela Kłusa. Golkiper wyszedł też górą z pojedynku sam na sam z Maciejem Kowalczykiem. W drugiej połowie w kilku sytuacjach również spisał się bez zarzutu. Raz przytomnie wybiegł z bramki, później udało mu się obronić bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego.

Rozczarowanie
Słabo wyglądała gra ofensywna GieKSy, mało widoczny był Michał Zieliński. Katowiczanie nie wykorzystali nawet faktu, że w ostatnim kwadransie gry na boisku było o jednego gracza Olimpii mniej. Bramce gospodarzy zagrażał tylko Janusz Gancarczyk, który najpierw minął kilku zawodników i uderzył lewą nogą obok słupka. Kilkadziesiąt sekund później ten sam piłkarz trafił w poprzeczkę.

Co ciekawego:
- Jeszcze przed przerwą bliski zdobycia gola był Maciej Smoliński. Piłka po jego uderzeniu głową trafiła w słupek. Dobijał jeszcze Szczot, ale bardzo niecelnie.

- Pierwsze fragmenty gry zdecydowanie należały do Olimpii. GieKSa przebudziła się pod koniec pierwszej połowy. Ładną akcję, w której Tomasz Wróbel dośrodkował w pole karne, wykończył "szczupakiem" Przemysław Pitry. Piłka jednak minęła bramkę.

- Na kwadrans przed końcem spotkania, czerwoną kartkę - za dwie żółte - zobaczył Kłus.

- Dzięki wygranej, przedłużona została passa Olimpii, która nie przegrała siódmego meczu z rzędu.

- Nową serię musi za to budować GKS, który poniósł pierwszą porażkę od 12 kwietnia, kiedy to przegrał z Arką Gdynia.
źródło: SportSlaski.pl / ekstraklasa.net

Przeczytaj również