Okocimski - GKS Katowice 1-1. Piotr Darmochwał koszmarem GieKSy

11.08.2013
W pierwszej połowie GKS Katowice kontrolował przebieg spotkania i zasłużenie prowadził. Po przerwie Okocimski Brzesko ruszył do odrabiania strat. "Piwosze" dopięli swego w doliczonym czasie gry...
Wydarzenie
Tym, który wyprowadził katowiczan na prowadzenie, jest Michał Zieliński. Z ostrego kąta uderzał Janusz Gancarczyk, piłka odbiła się od jednego z obrońców i trafiła w słupek. Napastnik GieKSy wpakował futbolówkę do siatki z najbliższej odległości.

Bohater
Katowiczanie dali sobie odebrać zwycięstwo w 93. minucie spotkania. Jeden z zawodników Okocimskiego posłał piłkę do Daniela Bruda, ten zagrał do Piotra Darmochwała, który wpisał się na listę strzelców uderzeniem po "długim" rogu. Co ciekawe, ten sam piłkarz strzelił dwa gole GKS-owi w meczu z rundy jesiennej poprzedniego sezonu.

Rozczarowanie
Do 90. minuty wszystko było dobrze. Katowiczanie już kilka razy przekonali się, że gra się do końcowego gwizdka. Dzisiaj po raz kolejny zeszli do szatni wcześniej...

Co ciekawego:
- W przeciągu zaledwie kilku minut sztab medyczny GieKSy musiał dwukrotnie interweniować. Najpierw urazu nabawił się Zieliński, a gdy ten wrócił na boisko, po starciu z Wojciechem Wojcieszyńskim, za kolano trzymał się Łukasz Budziłek. O ile bramkarz katowiczan dokończył spotkanie, tak Zieliński kilkanaście minut później został zmieniony przez Arkadiusza Kowalczyka.

- Również i szkoleniowiec Okocimskiego musiał dokonać zmiany przed przerwą. Za Damiana Burasa wszedł Maciej Termanowski.

- Katowiczanie w pierwszej połowie stworzyli sobie więcej sytuacji do strzelenia gola. Blisko wpisania się na listę strzelców był Adrian Jurkowski. Po rozegraniu rzutu rożnego, głową w polu karnym zgrał piłkę Przemysław Pitry. Futbolówka trafiła do stojącego kilka metrów od celu obrońcy, ten jednak posłał ją obok bramki.

- Świetną bramkę dla Okocimskiego mógł zdobyć Wojciech Wojcieszyński. Napastnik drużyny z Brzeska popisał się bardzo mocnym uderzeniem zza pola karnego. W bramce świetnie spisał się jednak Łukasz Budziłek i zamiast kandydata do gola kolejki, oglądaliśmy jedną z najlepszych parad weekendu.

- Darmochwał miał idealną okazję do wyrównania już wcześniej. Znalazł się w sytuacji sam na sam z Budziłkiem, który wyszedł z bramki. Zamiast spróbować lobować golkipera, uderzył obok bramki. Koledzy z drużyny pewnie będą mieć do niego pretensje o takie zachowanie.

- Pod koniec spotkania bramkę mógł zdobyć także Pitry. Dobrze uderzył z rzutu wolnego, jednak dobrze w bramce spisał się Aleksander Kozioł.

- Spotkanie rozegrane zostało w Krakowie na obiekcie Hutnika. Stadion w Brzesku nie został jeszcze potwierdzony do rozgrywek.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również