Odświeżona i lepsza. Dla "GieKSy" jeszcze nie wszystko stracone!

25.11.2017
Tydzień temu do składu wskoczył Rafał Kuliński, w sobotę szansę ligowego debiutu wobec absencji Mateusza Mączyńskiego otrzymał 19-letni Wojciech Słomka. Odświeżona ekipa GKS-u Katowice - choć długo nieskuteczna - rozegrała z Miedzią Legnica naprawdę dobre spotkanie, co publiczność przy Bukowej może przyjąć z optymizmem tym większym, że rywal to przecież ścisła czołowka I-ligowej tabeli.
Łukasz Laskowski/PressFocus
Spotkanie ułożyło się dla "GieKSy" idealnie. Jeszcze przed upływem kwadransa Jonathan de Amo wyleciał z boiska za czerwoną kartkę po tym jak faulował sprytnie wychodzącego na czystą pozycję Andreję Prokicia. Inna sprawa, że decyzja sędziego Sebastiana Tarnowskiego wywołala spore kontrowersje, bo obok zawodnika Katowic był w tym momencie jeszcze jeden defensor "Miedzianki".

Tak, czy inaczej gospodarze grali z przewagą zawodnika, a ową przewagę mogli wykorzystać chwilę później. Po rzucie wolnym Rafała Kulińskiego przed bramką legniczan piłkę głową zbił Lukas Klemenz, a Adrianowi Błądowi zabrakło... ciut dłuższej stopy, bo choć sięgnął piłki, zdołał trafić nią tylko w słupek.

Katowiczanie kontrolowali mecz i jeszcze przed przerwą mieli kolejne okazje na objęcie prowadzenia. Z ostrego kąta potężnie uderzał Adrian Frańczak, ale poradził sobie z tym Łukasz Sapela. W 43. minucie głową strzelał Wojciech Kędziora, ale i tym razem swój zespół od straty gola uchronił golkiper przyjezdnych. Napastnik "GieKsy" powinien trafić kilkadziesiąt sekund później - po centrze z rzutu wolnego miał przed sobą tylko Sapelę i... trafił głową prosto w niego.

Tuż po przerwie z lewego skrzydła dośrdokowywał Paweł Mandrysz, akcję zamykał Adrian Błąd, którego kilka metrów przed bramką skutecznie zablokowali obrońcy z Legnicy. Po chwili filigranowy pomocnik huknął z dystansu, na raty wybronił to jednak Sapela. Na pół godziny przed końcem odważnie z dystansu uderzył Słomka, Sapela wypluł piłkę ale nie zdołał wykorzystać tego Kędziora. "GieKSa" przewagę udokumentowała w końcu w 64. minucie - kolejną dobrą piłkę z wolnego posłał Kuliński, a Kędziora od słupka umieścił ją w siatce Sapeli

Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, zwłaszcza że chwilę po otwarciu wyniku swoją szansę miał rezerwowy Grzegorz Goncerz. Później jednak katowiczanie starali się nieco uspokoić grę, co sprawiło że okazje na poprawienie wyniku nie pojawiały się już tak często jak przy bezbramkowym remisie. Goście sposobu na wyrównanie musieli szukać w stałych fragmentach, ale nawet gdy je mieli pod bramką Sebastiana Nowaka działo się niewiele. Bramkarz Katowic dopiero w końcówce po dwóch prostopadłych piłkach do napastników rywala przytomnymi wyjściami z bramki musiał gasić niewielkie pożary we własnej szesnastce. Mecz powinien za to "zabić" Grzegorz Goncerz. Gospodarze wyprowadzili kontratak z przewagą pięciu na trzech, Frańczak wycofał piłkę do "Gonza", a ten kopnął Panu Bogu w okno. Kilka chwil później podobną okazję zmarnował Adrian Błąd, po którego uderzeniu z linii bramkowej futbolówkę wybijał Tomislav Bozić.

"GieKSa" wygrała z Miedzią i przed zimową przerwą jej sytuacja w tabeli znowu wygląda nie najgorzej. Wszak do sobotniego rywala, który wciąż pozostaje jednym z mocniej zaangażowanych w grę awans zespołów traci ledwie trzy punkty. Dość licznie tym razem zgromadzeni, a przede wszystkim głośno dopingujący swój zespół spod "Blaszoka" fani wciąż mogą mieć zatem nadzieję, że gra o Ekstraklasę będzie wiosną całkiem realna.

GKS Katowice - Miedź Legnica 1:0 (0:0)
1:0 - Wojciech Kędziora 64'

GKS Katowice: Nowak - Frańczak, Miedzierski, Klemenz, Słomka - Mandrysz (63' Goncerz), Kuliński, Prokić (74' Cerimagić), Zejdler (85' Sulek), Błąd - Kędziora. Trener: Piotr Mandrysz.

Miedź: Sapela – Bartczak, De Amo, Bozić, Adu – Mystkowski, Egerszegi, Garguła (35' Osyra), Cabrera (79' Zieliński), Bartulović – Piasecki (57' Vojtus). Trener: Dominik Nowak.

Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław)
Żólte kartki: Prokić (GKS), Bartulović (Miedź)
Czerwona kartka: Jonatan de Amo Perez 13'. (Miedź, za faul taktyczny)
autor: ŁM

Przeczytaj również