Ostatnie dni w klubie z ulicy Bukowej upływają pod znakiem radości z narodzin. We wtorek z potomka cieszył się w Adrian Frańczak, a dzisiaj w nocy na świat przyszedł syn innego obrońcy Mateusza Kamińskiego.
Obrońcy motywują napastników. Przy Bukowej będą kołyski?
22.02.2016
- Moja żona miała ten sam termin co Adriana, ale chłopcy nieco się pośpieszyli. - uśmiecha się "Kamyk" i dodaje żartem - ale nie umawialiśmy się w żaden sposób.
Marcel, bo tak ma na imię syn państwa Kamińskich urodził się dzisiaj w nocy o godzinie 1:57, więc nic dziwnego że tatuś choć szczęśliwy jest mocno niewyspany.
- Jestem nieprzytomny, bo spałem tylko dwie godziny, ale najważniejsze, że żona i syn czują się dobrze, także jestem szczęśliwy. - mówi Mateusz Kamiński, który asystował przy porodzie. - Wspierałem żonę a na końcu przeciąłem pępowinę. To trudne uczucie do opisania, jeśli ktoś tego nie odczuł na własnej skórze. Żona dzielnie zniosła poród, także jestem pod wrażeniem i żywię ogromny szacunek dla kobiet po tym co przeżyłem.
Na szczęście dla młodego ojca dzisiaj zawodnicy mają zaplanowane tylko badania, także będzie miał czas na odespanie nocy pełnej wrażeń. Pytany z kolei o to jak w drużynie zostaną uczczone narodziny syna odpowiada: - jak trener pozwoli to wypadałoby chłopakom postawić po piwku, tym bardziej, że podczas zgrupowania Adrian nie miał takiej możliwości. Myślę, że obaj poczekamy na pierwszy mecz ligowy i na zwycięstwo - tak żeby lepiej smakowało to piwko.
Obrońcy GKS postawili wysoko poprzeczkę swoim kolegom napastnikom. Tym drugim nie wypada teraz nic innego jak 6 marca w inauguracyjnym meczu z Arką Gdynia co najmniej dwukrotnie pokonać bramkarza gości, tak by można było celebrować tradycyjne "kołyski" zarówno z dedykacją dla małego Oliwiera jak i małego Marcela.
Marcel, bo tak ma na imię syn państwa Kamińskich urodził się dzisiaj w nocy o godzinie 1:57, więc nic dziwnego że tatuś choć szczęśliwy jest mocno niewyspany.
- Jestem nieprzytomny, bo spałem tylko dwie godziny, ale najważniejsze, że żona i syn czują się dobrze, także jestem szczęśliwy. - mówi Mateusz Kamiński, który asystował przy porodzie. - Wspierałem żonę a na końcu przeciąłem pępowinę. To trudne uczucie do opisania, jeśli ktoś tego nie odczuł na własnej skórze. Żona dzielnie zniosła poród, także jestem pod wrażeniem i żywię ogromny szacunek dla kobiet po tym co przeżyłem.
Na szczęście dla młodego ojca dzisiaj zawodnicy mają zaplanowane tylko badania, także będzie miał czas na odespanie nocy pełnej wrażeń. Pytany z kolei o to jak w drużynie zostaną uczczone narodziny syna odpowiada: - jak trener pozwoli to wypadałoby chłopakom postawić po piwku, tym bardziej, że podczas zgrupowania Adrian nie miał takiej możliwości. Myślę, że obaj poczekamy na pierwszy mecz ligowy i na zwycięstwo - tak żeby lepiej smakowało to piwko.
Obrońcy GKS postawili wysoko poprzeczkę swoim kolegom napastnikom. Tym drugim nie wypada teraz nic innego jak 6 marca w inauguracyjnym meczu z Arką Gdynia co najmniej dwukrotnie pokonać bramkarza gości, tak by można było celebrować tradycyjne "kołyski" zarówno z dedykacją dla małego Oliwiera jak i małego Marcela.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku