Obrońca Sandecji zaskoczony postawą GieKSy. "Liczyłem, że siądą fizycznie"

05.05.2013
Piotr Kosiorowski swoim zagraniem uratował Sandecji Nowy Sącz punkt w meczu z GKS-em Katowice. Gdyby nie ofiarny wślizg doświadczonego defensora uniemożliwił Denissowi Rakelsowi otwarcie wyniku spotkania.
GKS Katowice w meczu z Sandecją nie stworzył zbyt wielu sytuacji bramkowych. Najlepszą drużyna Rafała Góraka stworzyła po godzinie gry, kiedy po płaskim dograniu Janusza Gancarczyka z prawego skrzydła ofiarna interwencja Piotra Kosiorowskiego uratowała nowosądeczan przed utratą bramki. Na długim słupku na to, by futbolówkę wpakować do pustej bramki czekał już bowiem Deniss Rakels.

- W tej sytuacji ważyły sekundy. Gdybym trochę się spóźnił, to pewnie Rakels trafiłby do "pustaka". Potem my mieliśmy podobną okazję po rzucie rożnym. Piłka też przeszła przez wszystkich, ale na długim słupku nikt akcji nie zamykał. Szkoda, bo wystarczyło to klatką skierować w stronę bramki. To był mecz na remis i ten wynik nie krzywdzi nikogo - przyznaje "Kosior".

Doświadczony zawodnik drużyny z Nowego Sącza nie ukrywa, że był zaskoczony dobrą dyspozycją fizyczną, jaką GieKSa zaprezentowała w drugiej połowie. - Prawdę mówiąc, to byłem przekonany, że po przerwie to my GKS zdominujemy fizycznie. Graliśmy na świeżości, a oni grali już czwarty mecz z trzydniową przerwą. Jestem rozczarowany, bo to my w ostatnim kwadransie przestaliśmy grać w piłkę i to katowiczanie wyraźnie przeważali - dodaje obrońca Sandecji.

32-latek w Katowicach zagrał na specyficznej dla siebie pozycji. Zastąpił na prawej stronie defensywy pauzującego za czerwoną kartkę obejrzaną w meczu z Arką Gdynia przez Marcina Makucha. - Trener podjął taką decyzję i musiałem to uszanować. Nie była to dla mnie jakaś wielka nowość, bo już kilka razy grywałem na tej pozycji. Ma ona podobną specyfikę do boków obrony, stąd nie musiałem dużo w swojej grze zmieniać. Zagraliśmy na zero z tyłu, więc ze swoich zadań wywiązałem się na plus - puentuje gracz klubu z Sądecczyzny.
autor: Marcin Ziach

Przeczytaj również