Obrońca GKS-u Katowice: Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść

30.06.2009
- Oferta nowej umowy, jaką przedstawił mi klub, była po prostu śmieszna. Ktoś chyba nie chciał, bym został na Bukowej - mówi żegnający się z I-ligowcem Marcin Krysiński.
Doświadczony obrońca nie zgodził się na warunki nowego kontraktu, jaki zaoferowali mu działacze GKS-u, co oznacza, że jutro stanie się wolnym zawodnikiem. Zdaniem popularnego "Krychy", owe negocjacje wyglądały jednak zupełnie inaczej niż mówi wersja, której trzyma się klub. - Oferta była po prostu nie do zaakceptowania! Komuś chyba zależało, bym stąd odszedł - wścieka się 33-latek i dodaje, że nie wie, skąd tak - w jego opinii - śmieszna propozycja.

- To zawsze jest wypadkowa oceny prezesa, dyrektora sportowego i szkoleniowca - tłumaczy Piotr Hyla, rzecznik prasowy I-ligowca. - Ale trener Nawałka zapewniał mnie, że jestem mu potrzebny. Może więc nie byłem? - zastanawia się Krysiński. - Tak czy siak, w klubie powinni byli ze mnie zrezygnować w normalny sposób. A tak, wyszło na to, że murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść - rozkłada ręce gracz, który na Bukowej spędził dwa sezony.

Co ma teraz w planach? - Nie przypuszczałem, że tak to się wszystko potoczy, więc nie czyniłem żadnych kroków w kontekście nowego pracodawcy. Gdyby ktoś wcześniej uprzedził mnie, że w GKS-ie jestem już niepotrzebny, to zdążyłbym chociaż wyprowadzić się z mieszkania, jakie zajmowałem w Katowicach - dodaje wychowanek Piotrcovii Piotrków Trybunalski.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również