Obrońca GieKSy przekonuje się, jak przewrotne jest życie piłkarza

29.11.2010
Jeszcze niedawno Mateusz Niechciał był podstawowym zawodnikiem GKS-u Katowice, starało się o niego Podbeskidzie Bielsko-Biała. A dziś? - Można powiedzieć, że jest lekki kryzys - przyznaje.
Kibice GKS-u Mateusza Niechciała po raz ostatni oglądali w akcji 28 sierpnia, w feralnym spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. No, chyba że ktoś chadza na mecze rezerw... - Na początku sezonu miałem miejsce w składzie pierwszego zespołu, więc też ponoszę winę za porażki, jakie ponosiliśmy. Tak jak cały zespół, czuję, że mogłem wtedy dać z siebie więcej - podkreśla 22-latek, o którym jeszcze niedawno było głośno. Prezentował się na tyle dobrze, że bardzo chciał go do siebie ściągnąć Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała. GieKSa jednak nie zamierzała pozbywać się swojego obrońcy i definitywnie wykupiła go z Hutnika Kraków, z którego był na Bukową tylko wypożyczony.

Ale teraz niepodważalne miejsce na lewej stronie defensywy ma doświadczony Tomasz Sokołowski. - To świetny piłkarz, co nie oznacza, że mam z tego powodu płakać. Skoro jest szansa uczyć się od kogoś takiego, to muszę z niej skorzystać. Chcę na nowo udowodnić, że należy mi się miejsce w podstawowej jedenastce - wskazuje Niechciał. A o odejściu nie myśli... - W ogóle nie rozważałem takiej opcji. W Katowicach czuję się naprawdę dobrze...
autor: KAM

Przeczytaj również