Obrońca GieKSy nie wyklucza złożenia wniosku o rozwiązanie umowy

01.12.2009
- Ta zima to dla działaczy ostatni dzwonek - mówi Adrian Napierała. Część piłkarzy GKS-u Katowice może zatrzymać na Bukowej tylko poprawa finansów klubu i nowa umowa trenera Adama Nawałki.
- Tworzymy zgraną grupę i tym bardziej chcielibyśmy coś wspólnie osiągnąć - mówi Adrian Napierała. - Sęk w tym, że warunki, jakie panują w klubie, nie pozwalają na realizację tych celów. Ciężko nam już wierzyć w opowieści o lepszym jutrze. Ta zima to dla działaczy ostatni dzwonek - filar obrony GKS-u nie zamierza owijać w bawełnę. Co dokładnie ma na myśli?

- Jeśli sytuacja się nie poprawi, to będę musiał pomyśleć o rozwiązaniu kontraktu. Nie chcę tego robić, ale zaległości wobec mnie sięgają przecież już czterech miesięcy. Część długów pochodzi jeszcze z pierwszej umowy, jaką tutaj podpisywałem, w lipcu 2008 roku - tłumaczy Napierała, który w lecie zdecydował się przedłużyć przygodę z GieKSą o kolejne dwa lata.

Swoją przyszłość w Katowicach uzależnia też jednak - jak praktycznie wszyscy jego koledzy - od pozostania w klubie Adama Nawałki. - Decydując się na dalszą pracę w GKS-ie, trener dałby jasny sygnał, że zaczyna się tu dziać coś pozytywnego, że na wiosnę możemy włączyć się w walkę o awans do ekstraklasy. Ale gdyby takiego sygnału zabrakło, to trzeba się pewnie będzie liczyć z tym, że czterech - pięciu chłopaków GieKSę opuści. Propozycje mają - zaznacza.

On również o oferty z innych klubów martwić się nie musi. - Coś jest na rzeczy - przyznaje. Nic dziwnego, skoro nawet prestiżowy tygodnik "Piłka Nożna" wybrał go do jedenastki jesieni I ligi.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również