- Nie mogę już myśleć w kategoriach kibicowania. Muszę być skupiony na treningach i najbliższym przeciwniku - mówi Dominik Sadzawicki, młody obrońca, który jeszcze niedawno mecze oglądał z "blaszoka".
Obrońca GieKSy: Nie myślę już o kibicowaniu z "blaszokiem"...
10.04.2013
Jeszcze nie tak dawno temu Dominik Sadzawicki do spotkania z Zawiszą Bydgoszcz przygotowywałby się jako kibic "blaszoka". Teraz, spotkaniem elektryzuje się jako zawodnik GKS-u Katowice.
- Nie mogę już myśleć w kategoriach kibicowania przygotowując się do takiego meczu jak ten najbliższy w niedzielę. Muszę być skupiony na treningach i najbliższym przeciwniku. Na pewno taki mecz jak Zawisza i kibice mobilizuje, ale o trybuny zadbam przy komputerze zachęcając znajomych do przyjścia na mecz i dopingowania naszej drużyny. Po meczu na pewno zobaczę jak to wszystko wyglądało oglądając materiały kibicowskie - uśmiecha się zawodnik, który za dziewięć dni skończy 19 lat.
Młody piłkarz przyznaje, że póki co - w szatni jest spokojnie. Wkrótce jednak piłkarze GieKSy będą się bojowo nastawiać na mecz z Zawiszą. - Myślę, że cała gorąca karuzela zacznie się kręcić w okolicach piątku. Wtedy zacznie się pełna mobilizacja. Na razie zachowujemy spokój i staramy się przygotować jak najlepiej do tego meczu, ale i do następnych - podkreśla piłkarz.
Sadzawicki zdradził również, że choć grając jako junior przyzwyczaił się do przedpołudniowych godzin meczów... z Zawiszą wolałby zagrać wieczorem. - Starsi koledzy widzą różnicę w przygotowaniu się do dnia meczowego. Ja patrzę na to trochę jeszcze z perspektywy widowiska. Mecze przy światłach i wieczorna pora same w sobie już potrafią zbudować dużo większą atmosferę. Mecze takie jak np. ten z Zawiszą powinny być grane wieczorem - wzdycha zawodnik.
Spotkanie rozegrane zostanie jednak o 12:30. Piłkarz podkreśla jednak, że niezależnie od godziny spotkania - GieKSa da z siebie wszystko w tym spotkaniu. Sadzawicki mówi za kolegów, gdyż choć w katowickiej szatni jest nowy - szybko się w niej odnalazł.
- Początki były bardzo przyjemnie. Nie spodziewałem się, że tak szybko oswoję się z nową szatnią. Pierwszy tydzień, dwa wiadomo, że trzymałem się obok i obserwowałem, ale z biegiem czasu czułem się coraz swobodniej. Poza tym nie było tak, że przyszedłem do całkiem nowej drużyny. Znałem już wcześniej dwóch, trzech chłopaków. To razu ułatwia aklimatyzację. Poza tym - nie ma u nas podziałów na młodych i starych. Wszyscy traktujemy się równorzędnie i nie ma sytuacji, że muszę jako „młody” zostawać po treningu i pucować buty starszym kolegom - kończy ze śmiechem Sadzawicki.
- Nie mogę już myśleć w kategoriach kibicowania przygotowując się do takiego meczu jak ten najbliższy w niedzielę. Muszę być skupiony na treningach i najbliższym przeciwniku. Na pewno taki mecz jak Zawisza i kibice mobilizuje, ale o trybuny zadbam przy komputerze zachęcając znajomych do przyjścia na mecz i dopingowania naszej drużyny. Po meczu na pewno zobaczę jak to wszystko wyglądało oglądając materiały kibicowskie - uśmiecha się zawodnik, który za dziewięć dni skończy 19 lat.
Młody piłkarz przyznaje, że póki co - w szatni jest spokojnie. Wkrótce jednak piłkarze GieKSy będą się bojowo nastawiać na mecz z Zawiszą. - Myślę, że cała gorąca karuzela zacznie się kręcić w okolicach piątku. Wtedy zacznie się pełna mobilizacja. Na razie zachowujemy spokój i staramy się przygotować jak najlepiej do tego meczu, ale i do następnych - podkreśla piłkarz.
Sadzawicki zdradził również, że choć grając jako junior przyzwyczaił się do przedpołudniowych godzin meczów... z Zawiszą wolałby zagrać wieczorem. - Starsi koledzy widzą różnicę w przygotowaniu się do dnia meczowego. Ja patrzę na to trochę jeszcze z perspektywy widowiska. Mecze przy światłach i wieczorna pora same w sobie już potrafią zbudować dużo większą atmosferę. Mecze takie jak np. ten z Zawiszą powinny być grane wieczorem - wzdycha zawodnik.
Spotkanie rozegrane zostanie jednak o 12:30. Piłkarz podkreśla jednak, że niezależnie od godziny spotkania - GieKSa da z siebie wszystko w tym spotkaniu. Sadzawicki mówi za kolegów, gdyż choć w katowickiej szatni jest nowy - szybko się w niej odnalazł.
- Początki były bardzo przyjemnie. Nie spodziewałem się, że tak szybko oswoję się z nową szatnią. Pierwszy tydzień, dwa wiadomo, że trzymałem się obok i obserwowałem, ale z biegiem czasu czułem się coraz swobodniej. Poza tym nie było tak, że przyszedłem do całkiem nowej drużyny. Znałem już wcześniej dwóch, trzech chłopaków. To razu ułatwia aklimatyzację. Poza tym - nie ma u nas podziałów na młodych i starych. Wszyscy traktujemy się równorzędnie i nie ma sytuacji, że muszę jako „młody” zostawać po treningu i pucować buty starszym kolegom - kończy ze śmiechem Sadzawicki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku