Obrońca GieKSy: Jeśli będzie szansa na awans, to zaczekam z operacją

19.04.2010
Przed weekendem Adrianowi Napierale już po raz trzeci wyskoczył bark. - Lekarz stwierdził, że konieczna jest operacja, ale dobro zespołu to sprawa ważniejsza - deklaruje piłkarz GKS-u Katowice.
O sporym pechu może mówić Adrian Napierała. Podczas piątkowego treningu obrońcy GKS-u Katowice wyskoczył bowiem bark. Problem nie byłby poważny, gdyby nie to, że... to już trzeci raz. Z tego powodu zawodnik nie wziął udziału w sobotnim sparingu z GKS-em Tychy, a truchtał jedynie z boku boiska. Teraz już jest co prawda do dyspozycji trenera Roberta Moskala, ale...

- Doktor Andrzej Jasiński, który mnie obejrzał, stwierdził, że konieczna jest operacja - tłumaczy rosły stoper. Sęk w tym, że zabieg wyłączyłby go z gry na dłuższy czas, a o absencji Napierała nie chce nawet słyszeć. Zwłaszcza teraz... - Sprawa jest jasna. Jeśli za kilka spotkań okaże się, że walczymy o awans, to poczekam z tą operacją. Dobro zespołu jest najważniejsze - podkreśla.

W tej sytuacji w ręce lekarzy zmuszony byłby oddać się po sezonie. - Straciłbym wtedy okres przygotowawczy do nowych rozgrywek. Ale nie ma sensu zastanawiać się, co będzie za kilka miesięcy. Jesteśmy wysoko w tabeli i trzeba myśleć, jak z tego skorzystać. Liczy się tu i teraz - zapewnia 28-latek. I można mu uwierzyć na słowo. Przypomnijmy chociażby, jak doznał urazu barku w niedawnym starciu z Górnikiem Zabrze, ale na własne życzenie dograł mecz do końca.

Jak to mówią kibice: gieksiarski charakter? - U nas każdy taki ma - śmieje się Napierała.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również