Obrońca GieKSy: Jak to możliwe, że ten facet tyle czasu nie miał pracy?

14.09.2010
Czy Wojciech Stawowy, nowy szkoleniowiec GKS-u, okaże się lekarstwem na kłopoty katowickiego zespołu? - Ja na przykład przy nim odżyłem - przekonuje Jacek Kowalczyk, obrońca I-ligowca.
Zwycięstwo nad GKP Gorzów Wielkopolski wiele w sytuacji GKS-u w ligowej tabeli nie zmienia. Duży wpływ ma natomiast na atmosferę na Bukowej. - Zastałem piłkarzy, którzy mieli spuszczone głowy, którzy nie za bardzo wierzyli w to, co robią. Dlatego pierwsze cztery dni spędziłem na tym, żeby podnieść ten zespół mentalnie. Teraz ruszyliśmy z miejsca. To daje optymizm, ale nie może też zaciemniać nam obrazu. Musimy podejść do sprawy jak profesjonaliści - zauważa Wojciech Stawowy, który już na starcie zyskał dużą sympatię szatni.

- Ci młodzi chłopcy mają szczęście, że trafili na niego. Nie powiem, że jest gwarantem sukcesu, bo on za nas bramek nie będzie strzelał. Gwarantuje natomiast, że zespół będzie grał dobrą piłkę. Szczerze mówiąc, cały czas się zastanawiam, dlaczego ten facet nie miał tyle czasu pracy? (Stawowy pozostawał bez zajęcia od sierpnia minionego roku, kiedy to został zwolniony z Górnika Łęczna - przyp. red.) - zaznacza Tomasz Sokołowski. A Jacek Kowalczyk, inny z obrońców GKS-u, tylko przytakuje. - Te pierwsze mecze w moim wykonaniu nie były dobre... Przyjście trenera Stawowego bardzo mnie ucieszyło. Przy nim odżyłem - podkreśla.

- Trener Stawowy to profesjonalista. Przykłada wagę do szczegółów - wskazuje z kolei Grzegorz Goncerz. - Jesteśmy zadowoleni, że ktoś taki przyjął ofertę GKS-u. Pamiętamy przecież, że miewał już w swojej karierze propozycje z możniejszych klubów - dodaje skrzydłowy GieKSy.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również