"Obecna sytuacja tylko nas umacnia i pomoże w zdobywaniu punktów"

12.10.2012
Tego spotkania mogło w ogóle nie być. Piłkarze GieKSy postanowili jednak zawiesić protest i powalczyć z Miedzią Legnica. - Chłopaki wyjdą i zagrają tak samo, jak w poprzednich meczach - mówi Rafał Sadowski.
Patrząc na ostatnie wyniki, można wywnioskować, że faworytem dzisiejszej potyczki są gospodarze. GieKSa wygrała trzy ostatnie ligowe spotkania (z Polonią Bytom, Sandecją Nowy Sącz oraz GKS-em Tychy), z kolei legniczanie przegrali przed tygodniem z Arką Gdynia, a wcześniej tylko zremisowali na własnym obiekcie z Okocimskim Brzesko. Trzeba jednak pamiętać, że w Miedzi występuje wielu doświadczonych zawodników, którzy dobrze wiedzą, jak sobie radzić w ciężkich chwilach.

- Trzeba podtrzymać dobrą passę, ale z pokorą podchodzimy do następnych meczów. Miedź to doświadczony zespół, jednak my również mamy zawodników, którzy grali w ekstraklasie. Kilku naszych piłkarzy jest w bardzo wysokiej formie. I liga już taka jest, że tu każdy ma szansę powalczyć z każdym - mówi Rafał Sadowski, który co prawda dzisiaj nie wybiegnie na boisko, ale jest szansa, że tej jesieni jeszcze go przy Bukowej - już nie w roli widza - zobaczymy.

Sadowski wyleczył już poważną kontuzję kolana (zabieg rekonstrukcji więzadeł) i przed tygodniem wystąpił w meczu rezerw GieKSy. - Jakiś epizodzik był, zagrałem 30 minut z GTS-em Bojszowy. Wygraliśmy, a mi grało się bardzo dobrze. Zaliczyłem jednostkę meczową, żeby być w rytmie. Z nogą jest już wszystko OK, nie mam problemu z kolanem. Nic mnie nie boli, będzie dobrze - cieszy się popularny "Messi", który ostatni raz w meczu ligowym wystąpił... w lipcu poprzedniego roku.

- Cieszę się, że po takiej przerwie mogłem zagrać. Na razie jeszcze nie czas, by grać od pierwszej do ostatniej minuty. Ze sztabem szkoleniowym ustaliliśmy, że zacznę od pół godziny, później będzie godzinka i w końcu cały mecz. Jak już będę się dobrze prezentował, to wiadomo - zacznę walczyć o meczową "18" - zapowiada piłkarz. - Powrót na boisko jeszcze w tym roku to jest mój priorytet. Postawiłem sobie za cel to, by wrócić na kilka ostatnich spotkań w tej rundzie i być do dyspozycji trenera - dodaje.

W ostatnich dniach przy Bukowej wiele się działo, mimo że... piłkarze w klubie rzadko bywali. Po proteście przed derbami z GKS-em Tychy, piłkarze zaczęli trenować indywidualnie. W międzyczasie doszło do "rozmowy" zawodników z prezesem Jackiem Krysiakiem za pośrednictwem mediów. Były nawet obawy, że mecz z Miedzią nie dojdzie do skutku. W środę katowiczanie podjęli decyzję, że na murawę wybiegną. Czy takie zamieszanie może mieć wpływ na dzisiejsze boiskowe poczynania GieKSy?

- Nie będzie to miało żadnego wpływu. Każdy chce wygrać. Ćwiczyliśmy indywidualnie, ale trenowaliśmy. Co innego, jakby nie było żadnych zajęć. Wygraliśmy trzy ostatnie mecze, a wiadomo, po zwycięstwach jest inne nastawienie, jak po przegranych. Chłopaki wyjdą i zagrają tak samo, jak w poprzednich pojedynkach. Oby tylko zdrowie było, bo ten zespół jest naprawdę dobry, ma charakter. Obecna sytuacja tylko nas umacnia i pomoże w zdobywaniu punktów - uważa Sadowski, który nie będzie jedynym graczem, z którego usług Rafał Górak nie będzie mógł skorzystać.

Kamil Cholerzyński co prawda wznowił już treningi po kontuzji, ale w pełni sił jeszcze nie jest. Gorzej wygląda sprawa z Janem Belianczinem. Słowacki pomocnik będzie musiał jeszcze pauzować przez co najmniej sześć tygodni. Za kartki musi pauzować Marcin Pietroń. Nie można też zapominać o zawieszeniu Jacka Kowalczyka. Deniss Rakels po raz kolejny ma zaszczyt reprezentować barwy swojego kraju. Łotysz przebywa na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej.

GKS Katowice - Miedź Legnica
piątek, 19:00
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również