"Niezręcznie się czuję, gdy na korytarzu nie poznaję ludzi"

14.03.2013
- Mieszkam w Katowicach i już zdążyłem się zadomowić. Udało mi się znaleźć mieszkanie niedaleko stadionu dzięki temu nie tracę czasu na dojazdy - mówi Łukasz Budziłek, bramkarz GieKSy. Ma jednak problem...
Choć zawodnik zapewnia, że aklimatyzacja na Śląsku przebiegła bez zarzutu, problemy pojawiają się na... korytarzach. - Niezręcznie czuję się wtedy gdy na korytarzu klubu nie poznaję ludzi, a później okazuje się, że powinienem się z nimi przywitać czy ukłonić, ale wydaje mi się, że to jest normalne i potrzeba trochę czasu na to, aby poznać wszystkich. Jeśli chodzi o drużynę to czuję się bardzo dobrze. Atmosferę napędzają wyniki, a w meczach sparingowych były bardzo dobre i teraz udało się to potwierdzić w meczu z ŁKSem. Mam nadzieje, że będzie to miało kontynuację - mówi Budziłek.

Bramkarz, który ostatnio grał w GKS-ie Bełchatów, szybko zdobył zaufanie trenera i wyszedł w pierwszym składzie na mecz w Łodzi. - O tym, że zagram dowiedziałem się na odprawie przedmeczowej. Walka o miejsce w bramce to zdrowa piłkarska rywalizacja. Wiadomo każdy z nas chce bronić i zrobi wszystko, aby być numerem 1. W meczu z ŁKS-em to ja byłem w bramce i walczę o to, aby podobnie było w niedzielę - zapowiada przed starciem z Wartą Poznań.

- Bardzo cieszę się z zaufania jakim obdarzył mnie trener i to, że desygnował mnie do gry w pierwszym składzie. Mam nadzieję, że jest zadowolony z mojej postawy na boisku w meczu z ŁKSem i cieszę się podwójnie. Rozegrałem pełne 90 minut i zdobyliśmy 3 punkty - podkreśla.
źródło: GKS Katowice

Przeczytaj również