Niewykorzystana szansa Big Stara. Śląsk jeszcze poczeka na ekstraklasę
01.05.2009
W Tychach żałują niewykorzystanej szansy, bo choć w przedsezonowych typowaniach nie byli wymieniani wśród faworytów do zajęcia dwóch czołowych lokat, to jednak w ostatecznym rozrachunku od ekstraklasy dzieliło ich zaledwie jedno zwycięstwo więcej. - Zespół nie wytrzymał psychicznie. Moi podopieczni zamiast do kosza, to grali daleko od niego. Wyszło też doświadczenie rywala, który w swoich szeregach miał zawodników grających już w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dla moich koszykarzy, w większości, było to nowe doświadczenie - wyjaśnia Tomasz Służałek, trener Big Stara. - Gdybyśmy wygrali pierwsze spotkanie na własnym parkiecie to myślę, że rywalizacja potoczyłaby się inaczej - dodaje.
Big Star w ciągu swojej krótkiej historii istnienia, po raz pierwszy stanął przed szansą na awans do ekstraklasy. Czy pierwsze niepowodzenie zniechęci włodarzy klubu do dalszego inwestowania w koszykówkę? - Jeszcze jest za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje. Musimy teraz przeanalizować sytuację i określić się, w którym kierunku idziemy. Pomimo ostatecznego niepowodzenia jestem zadowolony z zespołu, gdyż uczynił spore postępy. Na pewno też nie można było odmówić woli walki moim zawodnikom - wyjaśnia Służałek.
W klubie uważają, że z porażką ze Stalą należało się liczyć. - W Stalowej Woli na budowę zespołu wydano milion złotych. Transfery, których dokonano w trakcie rozgrywek, zamieniły drużynę z ligowego outsidera w czołowy zespół ligi, który ostatecznie awansował. My dysponowaliśmy budżetem o połowę mniejszym. Dodajmy, jednym z najniższych w całej I lidze, więc wyniku który uzyskaliśmy, na pewno nie możemy rozpatrywać w kategoriach porażki - kończy szkoleniowiec Big Stara.
Big Star w ciągu swojej krótkiej historii istnienia, po raz pierwszy stanął przed szansą na awans do ekstraklasy. Czy pierwsze niepowodzenie zniechęci włodarzy klubu do dalszego inwestowania w koszykówkę? - Jeszcze jest za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje. Musimy teraz przeanalizować sytuację i określić się, w którym kierunku idziemy. Pomimo ostatecznego niepowodzenia jestem zadowolony z zespołu, gdyż uczynił spore postępy. Na pewno też nie można było odmówić woli walki moim zawodnikom - wyjaśnia Służałek.
W klubie uważają, że z porażką ze Stalą należało się liczyć. - W Stalowej Woli na budowę zespołu wydano milion złotych. Transfery, których dokonano w trakcie rozgrywek, zamieniły drużynę z ligowego outsidera w czołowy zespół ligi, który ostatecznie awansował. My dysponowaliśmy budżetem o połowę mniejszym. Dodajmy, jednym z najniższych w całej I lidze, więc wyniku który uzyskaliśmy, na pewno nie możemy rozpatrywać w kategoriach porażki - kończy szkoleniowiec Big Stara.
Polecane
Koszykówka