Niesamowita atmosfera w Wiedniu! Kibice Ruchu rozkręcili zabawę...

06.08.2010
- Jeden z Austriaków w trakcie gry szarpnął mnie za koszulkę, wskazał na trybuny i powiedział: "zobacz, widziałeś coś takiego?" - opowiadał Sebastian Olszar. Na trybunach trwała wtedy fiesta.
- Należą się słowa uznania naszym kibicom, którzy przez całe spotkanie, nie zważając na wynik, wspierali nas z całych sił - przyznał Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec Ruchu, jak każdy na stadionie, był pod ogromnym wrażeniem postawy fanów obu zespołów. Szczególnie tych z Chorzowa. Przyjechało ich do Wiednia aż półtora tysiąca, chociaż losy awansu zostały niemal przesądzone w pierwszym spotkaniu. Naturalnie na korzyść Austrii. Już na 4-5 godzin przed meczem ludzie w niebieskich koszulkach opanowali okolicę wokół stadionu Ruchu. Kiedy na mecz zaczęli schodzić fani Austrii, nadal panowała kulturalna atmosfera. Ludzie, niezależnie od barw klubowych, razem spędzali czas w pobliskich lokalach. Kibiców z Chorzowa kierowano na specjalny parking.

Policja do akcji musiała wkroczyć tylko raz. Jak nas poinformował przedstawiciel austriackiej agencji prasowej, aresztowano jedną osobę. Nie wiadomo, z którą drużyną się ona identyfikowała.

Potem na stadionie panowała wręcz niesamowita atmosfera. Niespotykana w Polsce. - Ależ wasi kibice byli głośni! - kręcili głowami z uznaniem austriaccy dziennikarze. Fatalne otwarcie spotkania i tracenie kolejnych bramek wcale nie podłamało fanów Ruchu. Zdzierali gardła przez okrągłe 90 minut. - Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem - przyznał Sebastian Olszar.

A wszystkich zaskoczył moment, kiedy sektor gości... zainicjował falę. Cały stadion przyłączył się do zabawy. Austriaccy kibice byli pod dużym wrażeniem. I szybko się zrewanżowali, bijąc brawa kibicom, a potem zawodnikom Ruchu. Potem jeszcze kilkukrotnie cały stadion bawił się w rytm jednej melodii czy przyśpiewki. - Jeden z Austriaków w trakcie gry szarpnął mnie za koszulkę, wskazał na trybuny i powiedział: "zobacz, widziałeś coś takiego?" - relacjonował Olszar.

- Najsłabszym aktorem tego dnia był arbiter, zaś najlepszym nasi kibice - dodał Rafał Grodzicki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również