Niedotrzymana obietnica opóźniła mecz. GKS "kapnął się" po kwadransie
17.04.2011
- Było nam zagwarantowane, że dostaniemy jakieś pieniądze, a nie dostaliśmy. Później się okazało, że otrzymamy je w przerwie meczu - wyjaśnił przyczyny "poślizgu" kapitan GKP, Krzysztof Kaczmarczyk.
Choć opóźnienie rozpoczęcia meczu nie było duże, piłkarze GKS-u zaczęli grać jeszcze później, o co słuszne pretensje miał do nich Wojciech Stawowy. - Po 15 minutach tego spotkania przegrywaliśmy 0-2 i dopiero żeśmy się zorientowali, że przyjechaliśmy do Gorzowa na mecz mistrzowski. To zdecydowanie za późno - nie krył złości po spotkaniu trener "GieKSy".
- Musieliśmy sobie troszeczkę mocniej w szatni porozmawiać i efekty tego było widać w drugiej połowie. Prowadząc 3-2, zabrakło nam konsekwencji - dodał szkoleniowiec GKS-u, który remis na terenie GKP przyjął z umiarkowanym zadowoleniem.
Choć opóźnienie rozpoczęcia meczu nie było duże, piłkarze GKS-u zaczęli grać jeszcze później, o co słuszne pretensje miał do nich Wojciech Stawowy. - Po 15 minutach tego spotkania przegrywaliśmy 0-2 i dopiero żeśmy się zorientowali, że przyjechaliśmy do Gorzowa na mecz mistrzowski. To zdecydowanie za późno - nie krył złości po spotkaniu trener "GieKSy".
- Musieliśmy sobie troszeczkę mocniej w szatni porozmawiać i efekty tego było widać w drugiej połowie. Prowadząc 3-2, zabrakło nam konsekwencji - dodał szkoleniowiec GKS-u, który remis na terenie GKP przyjął z umiarkowanym zadowoleniem.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku