"Nie wierzę, że mecz z nami będzie dla GieKSy ostatnim..."

06.04.2012
- Jeśli w szatni pojawia się temat innego klubu, to najczęściej - z racji lokalnej rywalizacji - Sandecji Nowy Sącz. My z Krzyśkiem Gajtkowskim wolimy jednak rozmawiać o GieKSie - mówi Krzysztof Markowski.
Obrońca Kolejarza Stróże zawsze deklaruje przywiązanie do katowickiej jedenastki. Nawet jeśli dzień później jego zespół zagra z GKS-em mecz ligowy. - Jestem święcie przekonany, że to nie będzie ostatni występ GieKSy. I nie chodzi tu tylko o optymizm kibica, ale też o moje doświadczenie z gry przy Bukowej. Wiem, że czasem wypuszcza się takie informacje, bo ktoś chce coś na nich ugrać. Moim zdaniem mogło chodzić o nowy stadion. Właściciel klubu chciałby, żeby powstał, a miasto nie chce dać pieniędzy - podsuwa Markowski.

Obrońca zespołu ze Stróży zdaje sobie jednak sprawę, że GKS-owi jest... "cholernie daleko od OK". - Nienormalna sytuacja. To na pewno ma wpływ na chłopaków. Po to są licencje, po to jest nadzór finansowy, żeby do takich sytuacji nie dopuszczać - twierdzi. O utrzymanie katowiczan się jednak nie obawia. - Są w lidze słabsze zespoły. Z miejsca wymienię trzy: Olimpię Elbląg, Dolcan Ząbki i Wisła Płock. Pozostaje znalezienie czwartego "do brydża", ale nie przewiduję tej roli dla GKS-u - przyznaje.

Markowski cały czas śledzi na bieżąco także to, co w GKS-ie dzieje się na boisku. - Ucieszyło mnie zwycięstwo nad Dolcanem. Akurat wracaliśmy z meczu w Łęcznej i śledziłem w internecie jak idzie GieKSie. Chwała chłopakom, że dali radę, mimo tak niesprzyjającej pogody. Co do jutra, mam nadzieję, że mamy więcej atutów, ale - szczerze mówiąc - mecz w Łęcznej pokazał, że jesteśmy dalecy od optymalnej dyspozycji. Przegraliśmy tam zasłużenie - kończy obrońca.
źródło: Sport

Przeczytaj również