"Nie potrafimy pokazać, że na Bukowej jesteśmy kimś"

14.08.2010
- Która ze zmarnowanych okazji zdenerwowała mnie najbardziej? Było ich tyle, że trudno wybrać jedną. Powiem tak: kilku z nich po prostu nie wypadało nie strzelić - przyznaje trener GKS-u Katowice.
Od rozczarowania do rozczarowania. Tak - najogólniej rzecz biorąc - wygląda początek sezonu w wykonaniu GKS-u Katowice. Meczu z Wartą Poznań do jednego worka z tymi poprzednimi - z Dolcanem Ząbki i Piastem Gliwice - wrzucać jednak nie można. Nie sposób bowiem powiedzieć, by wczoraj katowiczanie nie zasłużyli na zwycięstwo. Ba, za większość elementów piłkarskiego rzemiosła wypada ich pochwalić. Ale nie za wszystkie.

Na pewno nie za skuteczność. Ta była wprost dramatyczna... Dogodnych okazji GieKSa miała bez liku. - Która zdenerwowała mnie najbardziej? Było ich tak dużo, że trudno mi wybrać jedną. Powiem tak: kilku z nich po prostu nie wypadało nie strzelić - przyznaje Dariusz Fornalak, szkoleniowiec GKS-u. A ogólne wrażenia z tego spotkania? - Zawodnicy udowodnili, że są zespołem, który potrafi grać w piłkę, narzucić swój styl, walczyć. To jest w futbolu cenne. No, tylko że ten sam zespół nie potrafi zwyciężyć, pokazać, że na tym stadionie jesteśmy kimś, drużyną, której nie pokonacie. Zbyt łatwo te punkty nam uciekają - podkreśla Fornalak.

Dokładniej, w trzech kolejkach katowiczanie stracili ich aż siedem. Nic dziwnego, że teraz o spokoju w kontekście GieKSy można mówić w czasie przeszłym. - Czas wziąć się za siebie, bo tak dalej być nie może - mówi Jacek Kowalczyk. - Zespół, który chce awansować, takie spotkania ma obowiązek wygrywać... - dodaje doświadczony stoper.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również