"Nie gramy po to, żeby przegrywać". Pozostaje wierzyć Pitremu...
24.07.2011
- Nie skupiam się na tym, co słychać z trybun. Moje myśli krążą wokół meczu, bo inaczej byłbym wyłączony z gry - mówi napastnik GKS-u. - Ambicja? Była walka, wślizgi, nikt z nas się nie położył, nikt nie ostawiał nogi. To jest przejaw ambicji i dobry prognostyk na następne mecze - dodaje.
Pitry, który jako jeden z nielicznych zawodników z drużyny Wojciecha Stawowego został w Katowicach, uważa, że "nowa GieKSa" potrzebuje czasu, by "zapalić". - Wymagania są wysokie, ale mieliśmy tylko trzy tygodnie czasu na przygotowania. Na pewno potrzeba go trochę więcej, bo w piłce nożnej to nie jest długo - przekonuje Pitry.
I podkreśla stanowczo: - Nie jest naszym celem, żeby zawieść kibiców, nas samych czy działaczy. Nie gramy po to, żeby przegrywać. Zależy nam na zwycięstwach! Musimy szybko się zgrać i dominować na boisku już w następnym meczu.
Komentarz
Adrian Wawrzyczek
Złość kibiców GKS-u jest wprawdzie zrozumiała, bo w ubiegłym sezonie ich oczekiwania brutalnie rozminęły się z rzeczywistością. Ale to już przeszłość. Nowa drużyna zasługuje na nową szansę, nowe pokłady zaufania. "Jechanie" z piłkarzami nie zawsze jest motywującą presją. Często jest zwykłym przeszkadzaniem. Na ocenę drużyny Rafała Góraka naprawdę jeszcze za wcześnie...
Czy wierzymy Pitremu, że piłkarze GKS-u chcą wygrywać? Jeśli byśmy nie wierzyli, rzucilibyśmy ten zawód. Nie chodzilibyśmy też na mecze jako kibice jakiejkolwiek z drużyn. Bo i po co? Piękno piłki polega jednak na tym, że wierzyć trzeba zawsze, wbrew wszystkiemu. Wtedy dzieją się największe cuda. Grecja zostaje mistrzem Europy, w Niecieczy grają piłkarze z ekstraklasowym doświadczeniem, a rozwiązany GKS Katowice zostaje odbudowany przez kibiców i szybko wraca na zaplecze ekstraklasy. To jest wiara i wsparcie, którego piłkarze Góraka najbardziej potrzebują na drodze do elity.
Pitry, który jako jeden z nielicznych zawodników z drużyny Wojciecha Stawowego został w Katowicach, uważa, że "nowa GieKSa" potrzebuje czasu, by "zapalić". - Wymagania są wysokie, ale mieliśmy tylko trzy tygodnie czasu na przygotowania. Na pewno potrzeba go trochę więcej, bo w piłce nożnej to nie jest długo - przekonuje Pitry.
I podkreśla stanowczo: - Nie jest naszym celem, żeby zawieść kibiców, nas samych czy działaczy. Nie gramy po to, żeby przegrywać. Zależy nam na zwycięstwach! Musimy szybko się zgrać i dominować na boisku już w następnym meczu.
KomentarzAdrian Wawrzyczek
Złość kibiców GKS-u jest wprawdzie zrozumiała, bo w ubiegłym sezonie ich oczekiwania brutalnie rozminęły się z rzeczywistością. Ale to już przeszłość. Nowa drużyna zasługuje na nową szansę, nowe pokłady zaufania. "Jechanie" z piłkarzami nie zawsze jest motywującą presją. Często jest zwykłym przeszkadzaniem. Na ocenę drużyny Rafała Góraka naprawdę jeszcze za wcześnie...
Czy wierzymy Pitremu, że piłkarze GKS-u chcą wygrywać? Jeśli byśmy nie wierzyli, rzucilibyśmy ten zawód. Nie chodzilibyśmy też na mecze jako kibice jakiejkolwiek z drużyn. Bo i po co? Piękno piłki polega jednak na tym, że wierzyć trzeba zawsze, wbrew wszystkiemu. Wtedy dzieją się największe cuda. Grecja zostaje mistrzem Europy, w Niecieczy grają piłkarze z ekstraklasowym doświadczeniem, a rozwiązany GKS Katowice zostaje odbudowany przez kibiców i szybko wraca na zaplecze ekstraklasy. To jest wiara i wsparcie, którego piłkarze Góraka najbardziej potrzebują na drodze do elity.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku