"Nie będę padał przed tymi, którzy mówią, że GieKSa jest słaba"

31.08.2009
- Faul był, ale nie na czerwoną kartkę. Sęk w tym, że sędzia boczny chciał być najważniejszy - mówi Adrian Napierała, obrońca GKS-u Katowice, który w Stalowej Woli obejrzał czerwoną kartkę.
Katowiczanie przywieźli ze Stalowej Woli komplet punktów, choć zwycięstwo łatwo im nie przyszło. Dość powiedzieć, że od 63. minuty musieli radzić sobie w dziewiątkę. Z boiska usunięcie zostali bowiem Adrian Napierała i Mateusz Sroka. - Faul był, ale moim zdaniem nie na czerwoną kartkę - uważa ten pierwszy. - Sędzia główny trzymał w ręku żółtą, ale podbiegł do niego boczny. Chciał być chyba najważniejszy na boisku. Zasugerował, że przewinienie było od tyłu. I skończyło się na wykluczeniu - tłumaczy środkowy defensor GKS-u.

Wtedy na boisku zrobiło się niemałe zamieszanie... - Zawodników Stali poniosły nerwy. Najwyraźniej byli sfrustrowani tym, że przegrywali dwoma bramkami i niewiele mogli na to poradzić. Jeden z nich doskoczył do mnie i od tego się wszystko zaczęło. Przyznaję, że mogłem zachować się inaczej, ale nie chcę już do tego wracać. Nie będę padał przed piłkarzami, którzy jeszcze przed meczem mówią, że GieKSa jest słaba i pokażą nam, co potrafią. Pokazaliśmy, gdzie ich miejsce - 27-latek nie kryje zadowolenia.
źródło: GKS Katowice / SportSlaski.pl

Przeczytaj również