Nbit - Gatta 3-3. Wartościowy podział punktów
25.10.2015
Pierwsze minuty w hali „Łabędź” zdecydowanie należały do gości. Ich przewaga nie przekładała się jednak na jakieś wybitne okazje bramkowe. Nbit ograniczał się w tym czasie do obrony twierdzy Łukasza Groszaka oraz nielicznych wypadów w kierunku jej przeciwnym. Po jednym z takich kontrataków uderzył Starowicz, piłka odbiła się jeszcze od któregoś z piłkarzy Gatty, by w końcu musnąć słupek i wyjść w aut.
Kilka minut później przewaga „Kocurów” w końcu dała gościom dogodną okazję na zdobycie prowadzenia. Uderzał Szymczak, Groszak odbił piłkę, a przy dobitce futbolówka powędrowała nad poprzeczką. Nie minęło wiele czasu, a Sobalczyk znalazł się sam na sam z pustą bramką Nbitu. I tym razem piłka nie znalazła jednak drogi do siatki.
W końcu syrena obwieściła upływ czasu pierwszej połowy spotkania. Spotkania ciekawego, lecz wobec dobrej postawy obydwu zespołów w defensywie, do tego momentu bezbramkowego.
Drugą odsłonę meczu ponownie lepiej rozpoczęli zduńskowolanie i już w pierwszej minucie Groszak musiał bronić „bombę” Milewskiego. W odpowiedzi próbowali, niegrający podczas pierwszych 20 minut, Dewucki oraz Mirga, lecz Miłosiński także stanął w tych przypadkach na wysokości zadania.
Przez blisko 29 minut rywalizacji żaden z graczy, ani jednego, ani drugiego zespołu nie potrafił zdobyć gola. W tej sytuacji ostatnią nadzieją na bramkę w tym spotkaniu był gol... samobójczy i takiego właśnie trafienia się doczekaliśmy. Piłkę wpakował do własnej siatki Starowicz, co zmusiło, będących wciąż w defensywie gliwiczan, do odgrywania naprawdę trudnej roli.
Na krótko jednak, bo już półtorej minuty później, po zespołowej akcji trójki Dewucki – Mirga – Musiał ten ostatni pokonał Miłosińskiego, więc mecz mógł się niejako rozpocząć od nowa. Niestety, chwilę później Dewucki zarobił drugą już w ciągu kliku minut żółtą kartkę, będąc zmuszonym do opuszczenia placu gry. Goście natychmiast wykorzystali dwuminutowe osłabienie Nbitu, strzelając drugiego gola.
Taki obrót spraw nie załamał zawodników Szymona Maksyma. W 35 minucie blisko wyrównania był Starowicz, lecz tym razem jeszcze się nie udało. W myśl porzekadła „co się odwlecze, to nie uciecze”, najpierw gola na 2-2 zdobył Tomasz Czech, a dokładnie 13 sekund (!) później Cygnarowski dał prowadzenie miejscowym.
Trener Gatty natychmiast zareagował na taki obrót spraw. Poprosił o czas, wycofał bramkarza i wkrótce Mariusz Milewski strzelił na 3-3, choć przez chwilę sędziowie mieli wątpliwości czy zaliczyć gościom trafienie. Pokłosiem tej sytuacji było wyrzucenie szkoleniowca Nbitu na trybuny, gdy ten zbyt wiele dyskutował z arbitrem.
W samej końcówce meczu gliwiczanie mogli jeszcze zdobyć czwartą bramkę. Piłka minęła jednak pustą już „twierdzę” Miłosińskiego i oba zespoły podzieliły się ostatecznie punktami.
Nbit - Gatta Active 3-3 (0-0)
0-1 – Starowicz, 29 min. (samobójcza)
1-1 – Musiał, 30 min.
1-2 – Stanisławski, 31 min.
2-2 – Czech, 37 min.
3-2 – Cygnarowski, 37 min.
3-3 – Milewski, 39 min.
Nbit: Groszak, Bogdziewicz – Starowicz, Wojtas, Czech, Musiał, Dewucki, Jagiełło, Cygnarowski, Kuźnik, Włodarek, Tarasowicz, Mirga.
Gatta: Szewczyk, Miłosiński, Szypczyński – Adamski, Stanisławski, Olczak, Młynarczyk, Krawczyk, Sobalczyk, Marciniak, Milewski, Szymczak.
Żółte kartki: Dewucki, Mirga, Groszak, Kuźnik – Olczak, Stanisławski.
Czerwone kartki: Dewucki
Sędziował: Steczko
Kilka minut później przewaga „Kocurów” w końcu dała gościom dogodną okazję na zdobycie prowadzenia. Uderzał Szymczak, Groszak odbił piłkę, a przy dobitce futbolówka powędrowała nad poprzeczką. Nie minęło wiele czasu, a Sobalczyk znalazł się sam na sam z pustą bramką Nbitu. I tym razem piłka nie znalazła jednak drogi do siatki.
W końcu syrena obwieściła upływ czasu pierwszej połowy spotkania. Spotkania ciekawego, lecz wobec dobrej postawy obydwu zespołów w defensywie, do tego momentu bezbramkowego.
Drugą odsłonę meczu ponownie lepiej rozpoczęli zduńskowolanie i już w pierwszej minucie Groszak musiał bronić „bombę” Milewskiego. W odpowiedzi próbowali, niegrający podczas pierwszych 20 minut, Dewucki oraz Mirga, lecz Miłosiński także stanął w tych przypadkach na wysokości zadania.
Przez blisko 29 minut rywalizacji żaden z graczy, ani jednego, ani drugiego zespołu nie potrafił zdobyć gola. W tej sytuacji ostatnią nadzieją na bramkę w tym spotkaniu był gol... samobójczy i takiego właśnie trafienia się doczekaliśmy. Piłkę wpakował do własnej siatki Starowicz, co zmusiło, będących wciąż w defensywie gliwiczan, do odgrywania naprawdę trudnej roli.
Na krótko jednak, bo już półtorej minuty później, po zespołowej akcji trójki Dewucki – Mirga – Musiał ten ostatni pokonał Miłosińskiego, więc mecz mógł się niejako rozpocząć od nowa. Niestety, chwilę później Dewucki zarobił drugą już w ciągu kliku minut żółtą kartkę, będąc zmuszonym do opuszczenia placu gry. Goście natychmiast wykorzystali dwuminutowe osłabienie Nbitu, strzelając drugiego gola.
Taki obrót spraw nie załamał zawodników Szymona Maksyma. W 35 minucie blisko wyrównania był Starowicz, lecz tym razem jeszcze się nie udało. W myśl porzekadła „co się odwlecze, to nie uciecze”, najpierw gola na 2-2 zdobył Tomasz Czech, a dokładnie 13 sekund (!) później Cygnarowski dał prowadzenie miejscowym.
Trener Gatty natychmiast zareagował na taki obrót spraw. Poprosił o czas, wycofał bramkarza i wkrótce Mariusz Milewski strzelił na 3-3, choć przez chwilę sędziowie mieli wątpliwości czy zaliczyć gościom trafienie. Pokłosiem tej sytuacji było wyrzucenie szkoleniowca Nbitu na trybuny, gdy ten zbyt wiele dyskutował z arbitrem.
W samej końcówce meczu gliwiczanie mogli jeszcze zdobyć czwartą bramkę. Piłka minęła jednak pustą już „twierdzę” Miłosińskiego i oba zespoły podzieliły się ostatecznie punktami.
Nbit - Gatta Active 3-3 (0-0)
0-1 – Starowicz, 29 min. (samobójcza)
1-1 – Musiał, 30 min.
1-2 – Stanisławski, 31 min.
2-2 – Czech, 37 min.
3-2 – Cygnarowski, 37 min.
3-3 – Milewski, 39 min.
Nbit: Groszak, Bogdziewicz – Starowicz, Wojtas, Czech, Musiał, Dewucki, Jagiełło, Cygnarowski, Kuźnik, Włodarek, Tarasowicz, Mirga.
Gatta: Szewczyk, Miłosiński, Szypczyński – Adamski, Stanisławski, Olczak, Młynarczyk, Krawczyk, Sobalczyk, Marciniak, Milewski, Szymczak.
Żółte kartki: Dewucki, Mirga, Groszak, Kuźnik – Olczak, Stanisławski.
Czerwone kartki: Dewucki
Sędziował: Steczko
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
10.06.2016
10.06.2016
Piast to teraz także Nbit oraz... GAF
08.06.2016
08.06.2016
Nbit ewoluuje w... Piasta!
29.03.2016
29.03.2016
Gwiazda jeszcze walczy?
15.03.2016
15.03.2016
Rekord ratuje honor śląskich ekip
08.03.2016
08.03.2016
Gwiazda jedną nogą w I lidze
29.02.2016
29.02.2016
Te ostatnie sekundy...
22.02.2016
22.02.2016
Bez zwycięstwa
15.02.2016
15.02.2016
Derby na remis