Nasza "5" ligi. To zestawienie mogłoby namieszać w PLK...

29.12.2009
Patrząc na postawę dwóch z trzech naszych zespołów można tylko żałować, że w składzie zmieści się tylko pięciu koszykarzy, bo na honory z pewnością zasłużyło ich znacznie więcej.
Rozgrywający - Radosław Basiński (MKS Dąbrowa Górnicza)
Gdyby ktoś spojrzał na osiągnięcia statystyczne Basińskiego z ubiegłego roku i porównałby je z obecnymi to mógłby stwierdzić, że podstawowa "jedynka" MKS-u znacznie obniżyła loty. Jest to jednak mylny obraz, gdyż w Dąbrowie Górniczej gra w ataku rozkłada się teraz na zdecydowanie większą liczbę zawodników. Jak przystało na prawdziwego rozgrywającego Basiński znajduje się w czołówce najlepiej podających (4,4 asysty na mecz), a także legitymuje się wysokim współczynnikiem asyst do strat (1,9). Trzeba również docenić jego bardzo dobrą postawę w defensywie, gdzie nie tylko często powstrzymuje groźnych rywali, ale i przechwytuje średnio 2,1 piłki na mecz.

Rzucający obrońca - Łukasz Pacocha (KKS Tychy)
Przed sezonem istniała obawa, że ten niezwykle skuteczny zawodnik przeniesie się nad polskie morze. W Tychach zrobiono jednak wszystko, by Pacochę zatrzymać na Górnym Śląsku i z pewnością tego ruchu nie żałują. Dodatkowo 27-letni koszykarz został przesunięty z pozycji rozgrywającego na "dwójkę" i można powiedzieć, że to był korzystny manewr. Wychowanek warszawskiej Polonii nie musi się już męczyć z wyprowadzaniem piłki i dzięki temu może skupiać się na tym, w czym jest najlepszy, czyli zdobywaniu punktów. Po I rundzie zmagań zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców (19,5 punktu na mecz). Dodatkowo legitymuje się wskaźnikiem 4,4 asysty na mecz i 2,0 przechwytu.

Niski skrzydłowy - Marek Piechowicz (MKS Dąbrowa Górnicza)
Z powrotem tego koszykarza na południe Polski wiązano spore nadzieje, bo choć to ciągle młody i obiecujący zawodnik, to obserwatorzy I-ligowych parkietów doskonale wiedzą, że Piechowicz posiada już wysokie umiejętności, które choćby w minionym sezonie zaprezentował w Stalowej Woli. Nie inaczej było i teraz. Doskonale wpasował się w dąbrowską ekipę i od początku zmagań pokazywał, że może wydatnie wspomagać Basińskiego w roli lidera zespołu. Choć wychowanek Zagłębia Sosnowiec nie jest typowym strzelcem z dystansu, to mimo to, większość rywali nadal ma spore problemy z powstrzymaniem jego wejść pod "dziurę". Piechowicz zdobywał średnio 15, 9 punktu na mecz i zbierał 6,1 punktu.

Silny skrzydłowy - Mariusz Piotrkowski (AZS AWF Katowice)
Choć jego zespół okupuje ostatnią lokatę w tabeli i wygrał zaledwie dwa razy, to Piotrkowski nadal prezentuje dość wysoki poziom. Miał w zasadzie tylko jeden słabszy mecz (ze Zniczem Pruszków), ale akurat występował z urazem. W poprzednim sezonie grywał głównie jako środkowy, w tym (po przyjściu Milewskiego) wrócił na swoją ulubioną pozycję. Dwa zwycięstwa, które odnieśli katowiczanie, to w głównej mierze jego zasługa. Silny skrzydłowy zdobywa  w tych rozgrywkach 14,2 punktu na mecz i notuje 5,7 zbiórki.

Środkowy - Adam Lisewski (MKS Dąbrowa Górnicza)
To prawdziwy specjalista od "czarnej roboty". W Dąbrowie Górniczej zawsze stawiano na pierwszym miejscu defensywę i w ten krajobraz doskonale wpisał się Lisewski, który średnio zbiera aż 9,2 piłki (siódmy wśród najlepszych), a także blokuje 1,9 rzutu (drugie miejsce w lidze). Środkowy MKS-u nie czuje się już tak pewnie w ataku, ale gdy pozostanie w sytuacji jeden na jeden z rywalem, to potrafi sobie poradzić (rzuca średnio 10,5 punktu na mecz). Gdyby jeszcze poprawił rzuty osobiste... ale wówczas pewnie nie grałby w I lidze. W każdym razie 29-letni zawodnik podobno mocno pracuje nad grą w ataku i jak twierdzą szkoleniowcy lidera rozgrywek, wkrótce czeka nas spora niespodzianka.

Najlepszy rezerwowy - Kamil Nowak (KKS Tychy)
Wybór łatwy nie był, ale postanowiliśmy uhonorować zawodnika tyszan, który na parkiecie cechuje się przede wszystkim sporym poświęceniem. Nowak choć na boisku zwykle przebywa około 14 minut, to w tym czasie potrafi zdobyć średnio 11,2 punktu i zebrać 5,4 piłki. Gdyby jeszcze nie łapał z taką łatwością przewinień osobistych, to jego wkład w grę zespołu mógłby być zdecydowanie większy. Mecze w Tarnobrzegu i Jeleniej Górze pokazały, że w tym koszykarzu drzemią spore możliwości.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również