"Nasi napastnicy chyba się nie spodziewali, że będą mieć tyle sytuacji"

15.05.2011
GKS Katowice był spokojny o to, że bramka musi w końcu wpaść. Atakował, nacierał na bramkę Odry. - Wiedzieliśmy, że gole są tylko kwestią czasu - przyznał Przemysław Pitry. I nie pomylił się.
Piłkarze GKS-u Katowice przeważali przez całe spotkanie. Stworzyli sobie mnóstwo sytuacji, jednak byli bardzo nieskuteczni. - Po ostatnich występach było sporo pretensji o nasz styl gry. Dzisiaj gra była lepsza, ale były za to problemy ze skutecznością - opisał spotkanie Janusz Dziedzic. - Byliśmy o dwie klasy lepszym zespołem. Mogliśmy zdecydowanie wyżej wygrać - stwierdził zawodnik.

Do wyższego zwycięstwa mógł się przyczynić sam Dziedzic, który w pierwszej połowie trafił w słupek. - Strzelałem końcem buta. Zresztą na telewizyjnych powtórkach będzie widać, że zawodnik Odry wybił piłę ręką - tłumaczył się piłkarz.

W bardzo dobrym humorze do szatni schodził Przemysław Pitry. - Nasi napastnicy chyba nie spodziewali się, że będą mieć tyle sytuacji - żartował. - Cieszę się z tych dwóch bramek. Michał Zieliński pewnie się nie cieszy, bo mógł strzelić cztery - dodał z uśmiechem.

- Graliśmy konsekwentnie, nie na "hura". Nie wyszliśmy w 10 do przodu. Wiedzieliśmy, że bramki są kwestią czasu. Dominowaliśmy przez całe spotkanie. Odra stworzyła sobie tylko jedną sytuację, po naszym głupim błędzie. Wiedzieliśmy, że czas będzie działał na naszą korzyść. Wodzisławianie z minuty na minutę byli coraz bardziej zmęczeni, w dodatku musieli grać o jednego mniej - analizował spotkanie były zawodnik Górnika Zabrze.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również