Naprzód - Tychy 6-3. Takiego meczu janowianie nie pamiętają
31.01.2010
W szeregach gości zabrakło kilku podstawowych zawodników, którzy stanowią o sile ich ataku. To jednak nie powinno tłumaczyć ich słabej postawy. Gospodarze również mieli problem ze skompletowaniem składu. - Szczególnie z defensywą - zauważył Krzysztof Kulawik, trener Naprzodu. Lista nieobecnych obrońców jest coraz dłuższa, a do tego kontuzji ponownie nabawił się Gretka i został zastąpiony przez napastnika Bernackiego.
Szkoleniowiec janowian ma jednak "asa w rękawie". Kibice znów głośno skandowali: "Miro, Miro..." i nic dziwnego skoro po raz kolejny Zatko został bohaterem. Słowak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców oraz dwukrotnie asystował przy trafieniach kolegów. A jego świetnie wykonany rzut karny na długo zapadnie w pamięci sympatyków.
- Z każdym można wygrać. Trzeba tylko wierzyć w swoje umiejętności, zagrać zdyscyplinowanie, a efekt sam przyjdzie - uśmiechał się 26-latek. To właśnie żelaznej dyscypliny zabrakło tyszanom. - Może już myślami jesteśmy przy play-off i brakuje koncentracji - przyznał Sebastian Gonera, obrońca GKS-u. Trener przyjezdnych wskazał jeszcze jeden powód przegranej. - Zawodnicy wymieniają mnóstwo podań, zamiast strzelać - denerwował się Jan Vavrecka. Doskonale obrazuje to druga tercja, kiedy Naprzód w tym elemencie wygrał 18-8, zdobywając przy tym pięć bramek.
Vavrecka długo przyglądał się karteczce, na której miał rozpisane poszczególne formacje. Myślał, jakie zrobić roszady, aby w końcu coś zaskoczyło i strata została odrobiona. Personalne zmiany na niewiele jednak się zdały.
- Ambitna, kombinacyjna gra mogła się podobać kibicom. Wygrana o tyle cenna, że powinna nas mocno podbudować psychicznie przed pojedynkami w play-off - podsumował Marek Pohl, napastnik gospodarzy, który nie pamięta takiej victorii nad tyszanami.
Szkoleniowiec janowian ma jednak "asa w rękawie". Kibice znów głośno skandowali: "Miro, Miro..." i nic dziwnego skoro po raz kolejny Zatko został bohaterem. Słowak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców oraz dwukrotnie asystował przy trafieniach kolegów. A jego świetnie wykonany rzut karny na długo zapadnie w pamięci sympatyków.
- Z każdym można wygrać. Trzeba tylko wierzyć w swoje umiejętności, zagrać zdyscyplinowanie, a efekt sam przyjdzie - uśmiechał się 26-latek. To właśnie żelaznej dyscypliny zabrakło tyszanom. - Może już myślami jesteśmy przy play-off i brakuje koncentracji - przyznał Sebastian Gonera, obrońca GKS-u. Trener przyjezdnych wskazał jeszcze jeden powód przegranej. - Zawodnicy wymieniają mnóstwo podań, zamiast strzelać - denerwował się Jan Vavrecka. Doskonale obrazuje to druga tercja, kiedy Naprzód w tym elemencie wygrał 18-8, zdobywając przy tym pięć bramek.
Vavrecka długo przyglądał się karteczce, na której miał rozpisane poszczególne formacje. Myślał, jakie zrobić roszady, aby w końcu coś zaskoczyło i strata została odrobiona. Personalne zmiany na niewiele jednak się zdały.
- Ambitna, kombinacyjna gra mogła się podobać kibicom. Wygrana o tyle cenna, że powinna nas mocno podbudować psychicznie przed pojedynkami w play-off - podsumował Marek Pohl, napastnik gospodarzy, który nie pamięta takiej victorii nad tyszanami.
Polecane
Polska Hokej Liga