Naprzód - Stocznowiec 7-4
04.01.2009
Pierwszy sygnał do ostrego strzelania, dał powracający po kontuzji Marek Koszowski. Szybko wykorzystał grę w przewadze i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. - Miałem chwile przerwy spowodowaną problemami z nadgarstkiem. Jak widać, po urazie nie ma już śladu - cieszył się strzelec gola. Janowianie nie spuszczali z tonu. Grali widowiskowo i składnie, przez co ręce same składały się do oklasków. Jeszcze przed przerwą, Marek Klaczansky oraz Łukasz Kulik zdołali pokonać Sylwestra Solińskiego i miejscowi mogli spokojnie zjechać do szatni.
Po przerwie w bramce gości nastąpiła zmiana. Miedzy słupkami stanął Przemysław Odrobny, który zebrał znakomite recenzje po niedawnym finale Pucharu Polski. - Chciałem dać mu odpocząć, dlatego nie wystąpił od pierwszej minuty, a przy okazji sprawdzić drugiego golkipera. Zbliża się decydująca faza sezonu, w której musimy wiedzieć czy mamy zmiennika na tej pozycji - tłumaczył decyzję Henryk Zabrocki, trener Stoczniowca.
Od początku drugiej tercji przyjezdni starali się odrobić straty. Wrzucili wyższy bieg i to przyniosło efekt. Po trafieniach Mikołaja Łopuskiego i Jarosława Rzeszutko zdołali zmniejszyć przewagę miejscowych. Byli bliscy wyrównania, ale niewykorzystane szanse zemściły się i po jednej z kontr, Ondrej Lauko zdobył gola „do szatni”.
Fakt ten podłamał hokeistów Stoczniowca i w trzeciej odsłonie stracili kolejne bramki. - Nie może być tak, że pierwsza piątka traci cztery gole. Jesteśmy od ich zdobywania, a nie odwrotnie - wściekał się Bartłomiej Wróbel, obrońca gdańszczan. Gospodarze natomiast wykazali się dobrą skutecznością i co chwila Odrobny musiał wyciągać krążek z siatki. Przyjezdni zdołali odpowiedzieć dwukrotnie, ale przy sporej przewadze janowian pozwoliło to tylko na zmniejszenie strat.
Pod szatniami
[b]Waldemar Klisiak [/b](napastnik Naprzodu): Wbrew pozorom był to ciężki mecz. Musieliśmy włożyć sporo sił, aby wygrać. Dobrze się ułożyło i mimo, że rywale złapali kontakt spokojnie kontrolowaliśmy przebieg gry.
[b]Jarosław Rzeszutko[/b] (napastnik Stoczniowca): Zagraliśmy fatalnie w pierwszej tercji. Straciliśmy trzy bramki, co praktycznie ustawiło mecz. Zdołaliśmy się podnieść, ale bramka „do szatni” ponownie nas dobiła.
[b]Marek Pohl [/b](napastnik Naprzodu): Po dobrym początku zbyt szybko uwierzyliśmy, że jest już po meczu. Chwila naszej dekoncentracji pozwoliła rywalowi na zbliżenie się. Strzeliliśmy jednak kolejną bramkę, która wróciła spokój w grze i dowieźliśmy zwycięstwo do końca.
Konferencja prasowa
[b]Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Zagraliśmy bardzo dobrze. Myśleliśmy, że rywal po wyczerpującym finale w Pucharze Polski nie będzie miał wielu sił i to się sprawdziło. Wykorzystaliśmy ten fakt i po szybkiej, zespołowej grze zdołaliśmy wygrać.
[b]Henryk Zabrocki [/b](trener Stoczniowca): Pierwszy mecz w nowym roku kompletnie nam nie wyszedł. Odczuwaliśmy jeszcze trudy finału pucharu. Zagraliśmy dobrze tylko w drugiej tercji, a to jest zbyt mało, aby wygrać z tak dobrze dysponowanym przeciwnikiem.[b]
[/b]
Po przerwie w bramce gości nastąpiła zmiana. Miedzy słupkami stanął Przemysław Odrobny, który zebrał znakomite recenzje po niedawnym finale Pucharu Polski. - Chciałem dać mu odpocząć, dlatego nie wystąpił od pierwszej minuty, a przy okazji sprawdzić drugiego golkipera. Zbliża się decydująca faza sezonu, w której musimy wiedzieć czy mamy zmiennika na tej pozycji - tłumaczył decyzję Henryk Zabrocki, trener Stoczniowca.
Od początku drugiej tercji przyjezdni starali się odrobić straty. Wrzucili wyższy bieg i to przyniosło efekt. Po trafieniach Mikołaja Łopuskiego i Jarosława Rzeszutko zdołali zmniejszyć przewagę miejscowych. Byli bliscy wyrównania, ale niewykorzystane szanse zemściły się i po jednej z kontr, Ondrej Lauko zdobył gola „do szatni”.
Fakt ten podłamał hokeistów Stoczniowca i w trzeciej odsłonie stracili kolejne bramki. - Nie może być tak, że pierwsza piątka traci cztery gole. Jesteśmy od ich zdobywania, a nie odwrotnie - wściekał się Bartłomiej Wróbel, obrońca gdańszczan. Gospodarze natomiast wykazali się dobrą skutecznością i co chwila Odrobny musiał wyciągać krążek z siatki. Przyjezdni zdołali odpowiedzieć dwukrotnie, ale przy sporej przewadze janowian pozwoliło to tylko na zmniejszenie strat.
Pod szatniami
[b]Waldemar Klisiak [/b](napastnik Naprzodu): Wbrew pozorom był to ciężki mecz. Musieliśmy włożyć sporo sił, aby wygrać. Dobrze się ułożyło i mimo, że rywale złapali kontakt spokojnie kontrolowaliśmy przebieg gry.
[b]Jarosław Rzeszutko[/b] (napastnik Stoczniowca): Zagraliśmy fatalnie w pierwszej tercji. Straciliśmy trzy bramki, co praktycznie ustawiło mecz. Zdołaliśmy się podnieść, ale bramka „do szatni” ponownie nas dobiła.
[b]Marek Pohl [/b](napastnik Naprzodu): Po dobrym początku zbyt szybko uwierzyliśmy, że jest już po meczu. Chwila naszej dekoncentracji pozwoliła rywalowi na zbliżenie się. Strzeliliśmy jednak kolejną bramkę, która wróciła spokój w grze i dowieźliśmy zwycięstwo do końca.
Konferencja prasowa
[b]Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Zagraliśmy bardzo dobrze. Myśleliśmy, że rywal po wyczerpującym finale w Pucharze Polski nie będzie miał wielu sił i to się sprawdziło. Wykorzystaliśmy ten fakt i po szybkiej, zespołowej grze zdołaliśmy wygrać.
[b]Henryk Zabrocki [/b](trener Stoczniowca): Pierwszy mecz w nowym roku kompletnie nam nie wyszedł. Odczuwaliśmy jeszcze trudy finału pucharu. Zagraliśmy dobrze tylko w drugiej tercji, a to jest zbyt mało, aby wygrać z tak dobrze dysponowanym przeciwnikiem.[b]
[/b]
Polecane
Polska Hokej Liga