Naprzód - Sanok 7-3

09.12.2008
- Mimo wysokiego wyniku, nie było to porywające widowisko. Wykorzystaliśmy większość błędów przeciwnika i pewnie wygraliśmy - podsumował zwycięstwo Marcin Słodczyk, kapitan Naprzodu.
Wspomniany wyżej napastnik janowian, wraz z Markiem Koszowskim, byli wiodącymi postaciami tego spotkania. Dzięki ich trafieniom gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Słodczyk wykorzystał podanie Koszowskiego, a w ramach rewanżu strzelec pierwszej bramki odwdzięczył się koledze i było 2-0. - Cała trzecia piątka zagrała bardzo dobre spotkanie. Rozumieli się doskonale i można powiedzieć, że grali w ciemno - komplementował po meczu swoich zawodników Jaroslav Lehocky, trener miejscowych. W odpowiedzi goście po ładnym kontrataku zdobyli jedną bramkę. Robert Kostecki wykończył akcję Wojciecha Milana z Maciejem Mermerem.

Po pierwszej zmianie stron w poczynania obu zespołów wkradł się spory chaos. Dzięki temu można było zobaczyć sporo okazji podbramkowych. Ponownie w roli głównej wystąpili Słodczyk z Koszowskim i gospodarze podwyższyli rezultat. Odpowiedź rywali była jednak natychmiastowa i udało się zmniejszyć straty. - Po strzeleniu bramki zabrakło nam koncentracji. Za bardzo się rozluźniliśmy, co przeciwnik wykorzystał - tłumaczył Słodczyk. Naprzód również potrzebował tylko kilkadziesiąt sekund, aby po raz kolejny pokonać bramkarza rywali i powiększyć prowadzenie.

Następne trafienia janowian padły, gdy Sanok był jeszcze myślami w szatni. Po stracie szóstej bramki trener przyjezdnych zdecydował się na zmianę golkipera. Na listę strzelców ponownie wpisał się Kostecki, co mogło dać jeszcze wiarę na korzystny rezultat. Jednak Peter Tabaczek umieścił krążek w siatce, ustalając wynik spotkania.

Głos trenerów

[b]Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Nie był to dla nas łatwy mecz. Nie wszystko było dobre w naszym wykonaniu, ale wynik końcowy cieszy. Walczymy o pierwszą szóstkę i każde punkty się liczą.

[b]Jozef Centofalsky [/b](trener Sanoka): Naprzód wygrał w pełni zasłużenie. Był od nas drużyną o wiele lepszą. Ostatnie zwycięstwo nad Stoczniowcem kosztowało nas sporo sił, których dzisiaj zabrakło.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również