Naprzód - Polonia 2-3

16.11.2008
Sensacyjne zwycięstwo odniosła Polonia Bytom na lodowisku w Janowie! Naprzód przegrywał już 3-0, zdołał zniwelować straty, ale na doprowadzenie do remisu zabrakło już czasu.
W trzecim meczu pod wodzą nowego szkoleniowca, Wojciecha Matczaka, bytomska Polonia odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. - Trener tchnął w nas nowego ducha. Gramy lepiej, a przede wszystkim z większą wiarą. Drużyna nabrała charakteru i dzięki ambicji jest w stanie powalczyć do końca - wyjaśniał po spotkaniu Mariusz Puzio, kapitan zespołu.

Pojedynek rozpoczął się od niezbyt przyjemnego zdarzenia. Paweł Garbarczyk, napastnik gości, z pełnym impetem uderzył głową w bandę i długo nie podnosił się z lodu. Potrzebna była interwencja służb medycznych. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i po opatrzeniu mógł kontynuować grę.

Z upływem czasu zarysowała się przewaga miejscowych. Poloniści ograniczali się tylko do zabezpieczenia własnej strefy obronnej, od czasu do czasu groźnie kontratakując. Pierwszy bliski zdobycia bramki był Adrian Kowalówka, ale krążek po jego strzale odbił się od słupka. Ambitnie grający bytomianie z każdą chwilą nabierali wiary na korzystny wynik. Bronili się mądrze, a ich ataki robiły spore zamieszanie pod bramką Michała Elżbieciaka. Żadnej z drużyn w pierwszych dwudziestu minutach nie udało się jednak otworzyć wyniku.

Początek drugiej odsłony mógł przynieść gola dla gospodarzy. Marcin Słodczyk minął trzech rywali, ale nie zdołał w sytuacji sam na sam pokonać Daniela Lundina. Janowianie nie wykorzystali kilku dogodnych sytuacji, co szybko się zemściło. Po jednym z kontrataków Mariusz Puzio znalazł się oko w oko z Michałem Elżbieciakiem i zdobył bramkę. Chwilę później mógł ponownie wpisać się na listę strzelców, ale w podobnej akcji górą był bramkarz Naprzodu. Niedługo potem Robert Mandla wykorzystał grę w przewadze i Polonia sensacyjnie prowadziła 2-0.

W pierwszych sekundach trzeciej tercji Waldemar Klisiak zmarnował wyśmienitą okazję do zdobycia kontaktowego gola. W odpowiedzi Paweł Jasicki podwyższył rezultat, umieszczając krążek między parkanami. Od tego momentu zaczęło się prawdziwe oblężenie bytomskiej bramki. Lundin nie miał ani chwili na odpoczynek. Bronił jednak świetnie i wynik nie ulegał zmianie. Dopiero podczas gry w przewadze Ondrejowi Lauko udało się dobić strzał Kowalówki i gospodarze cieszyli się z pierwszego trafienia. Drugi gol padł w kontrowersyjnych okolicznościach. Marek Klaczańsky odbił krążek ręką, który wpadł do bramki. Sędzia posiłkował się analizą nagrania wideo i po obejrzeniu materiału uznał, że bramka została zdobyta prawidłowo.

W końcówce zrobiło się nerwowo. Na pół minuty przed syreną goście grali z przewagą dwóch zawodników. Mimo tego gospodarze mieli okazję do wyrównania. Nie wykorzystali jednak dogodnej sytuacji i bytomska Polonia zdobyła komplet punktów.

Konferencja prasowa

[b]Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Na popołudniowej odprawie uczulałem, że to nie będzie łatwy mecz i musimy wyjść w pełni skoncentrowani. Graliśmy nerwowo, a do tego Lundin świetnie bronił.

[b]Wojciech Matczak[/b] (trener Polonii): Zespół zaczyna się rozumieć i tworzy coraz bardziej zgrany kolektyw. Przepracowaliśmy ostro przerwę na reprezentację i powoli widać efekt. Nie gramy efektownie, ale za to efektywnie.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również