Naprzód - Podhale 6-1

21.12.2008
Naprzód w efektownym stylu przełamał zwycięską passę Podhala, które nie przegrało sześciu meczów, przed przyjazdem do Janowa. Klasę pokazał duet Lauko-Jóźwik.
Naprzód dobrze wszedł w ten mecz. Nie przestraszył się lidera, szybko spychając go do obrony. Bliski strzelenia bramki był dwukrotnie Wojtarowicz. Niewykorzystane okazje mogły się zemścić, lecz Baranyk tym razem nie był tak efektowny, jak we wcześniejszych meczach. Ostatnim ostrzeżeniem gospodarzy był moment, kiedy Działo trafił w słupek.

Wreszcie do roboty wziął się duet Lauko-Jóźwik, który kilka razy w tym meczu rozmontował obronę górali z Nowego Targu. Różański powinien był wyrównać, lecz po przechwycie krążka nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Naprzodu. W efekcie Cinalski podwyższył na 2-0. Podhale tylko raz zdołało złapać kontakt za sprawą bramki Kaczira. Kluczowym momentem był strzał z dystansu Tabaczka. Nadal dobrze w bramce Naprzodu bronił Michał Elżbieciak.

Trzecia tercja to już prawdziwy popis gry janowian. Duet Lauko-Jóźwik potrzebował ledwie 20 sekund gry, aby zdobyć dwie bramki! Zamroczonych gości ukłuł też Stachura i jasne się stało, że Naprzód odniesie zasłużone i pewne zwycięstwo. Podhale nie znalazło pomysłu, jak poradzić sobie ze żwawo i agresywnie poruszającymi się katowiczanami.

Pod szatniami

[b]Jarosław Różański[/b] (napastnik Wojasa): Dało o sobie znać zmęczenie organizmu. Zawodnicy Naprzodu byli świeżsi. My czekamy już z utęsknieniem na święta. Momentem kluczowym była moja niewykorzystana sytuacja przy stanie 0-1.

[b]Tomasz Jóźwik[/b] (napastnik Naprzodu): To był taki mecz, że akurat po prostu wpadało. Kiedyś to Podhalu w meczu z nami wszystko wychodziło. Przyszło dużo ludzi. Chcieliśmy im sprawić trochę radości. Bramka na 1-0 ustawiła trochę mecz. Od tego momentu kontrowaliśmy grę.

Konferencja prasowa

[b]Milan Janczuska [/b](trener Wojasa): Nasza maszynka się zacięła. Janów wygrał ten mecz zasłużenie.
[b]
Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Dwie tercje były wyrównane, ale już ta trzecia należała do nas. W dwóch wcześniejszych meczach strzeliliśmy dwie bramki. Teraz w jednym aż sześć. Taki jest urok hokeja. Inaczej się też gra, gdy nie ma presji.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również