Naprzód - Podhale 5-4 k. Z głośników płynęło: "O Ela, Ela..."

22.01.2010
Nic dziwnego, bo taki pseudonim posiada Michał Elżbieciak. Bramkarz Naprzodu popisał się kilkoma dobrymi interwencjami w trakcie meczu, no i wybronił o jeden rzut karny więcej od swojego rywala.
Mecz tak naprawdę rozpoczął się od drugiej tercji, bo wcześniej było więcej ślizgania niż grania. - Za wolno rozpoczęliśmy. Ruszyliśmy na przeciwników dopiero w drugiej odsłonie - przyznał Miroslav Zatko, który wraz z kolegami przyspieszył tempo gry przy stanie 0-2. Zawodnicy gości co chwilę byli dociskani do band. Agresywna postawa przyniosła efekt. Kontaktowego gola strzelił Jastrzębski. Bliski doprowadzenia do remisu był Pohl, lecz jego strzał obronił Zborowski. Po chwili doświadczony gracz Naprzodu wylądował na ławce kar. Była to nie pierwsza decyzja arbitra, która wzbudziła irytację publiczności. "Złodzieje, złodzieje..." - niosło się po Jantorze.

Jakby tego mało, Podhale odskoczyło za sprawą dobitki Dziubińskiego. - Sęk w tym, że jeszcze w tej tercji straciliśmy drugą bramkę i potem Naprzód narzucił nam swój styl - przyznał najlepszy gracz w zespole z Nowego Targu, bo trzecia tercja to popis w wykonaniu gospodarzy. Grali szybko i przebojowo. Pohl wyłożył krążek Słodczykowi, a ten efektownym zwodem położył na lodzie Zborowskiego. Zrobił się remis. Bramkarz Podhala robił co mógł, lecz Pohl i tak dopiął swego, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.

Wydawało się, że rywale nie są w stanie zagrozić świetnie grającemu Naprzodowi. Katowiczanie potrafili wymienić między sobą nawet kilkanaście podań, więc rozradowani kibice zaczęli skandować "ole". - O tę jedną bramkę byliśmy lepsi. Dlatego powinniśmy wygrać w normalnym czasie gry - kręcił nosem trener Naprzodu, Krzysztof Kulawik, bo jego drużyna w końcówce rozluźniła się na moment i straciła gola. Faktem jest, że Ivicić wykończył piękną akcję całego Podhala.

Karne były popisem świetnie broniącego Michała Elżbieciaka oraz Zatki. - Rzadko się zdarza, aby obrońca strzelił dwa gole. I to w serii rzutów karnych - wskazał uradowany Słowak, który wraz z kolegami świętował czwarte zwycięstwo z rzędu. - O bonus powalczymy w Nowym Targu - pocieszał się Dziubiński.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również