Naprzód - Jastrzębie 1-4

05.12.2008
JKH we wtorek pokonało Stoczniowca Gdańsk, a w piątek nie dało cienia złudzeń Naprzodowi. Jastrzębianie udowodnili tym samym, że nadal liczą się w walce o szóstkę.
Niezwykle senni wyszli na lód hokeiści Naprzodu. Goście zdecydowanie zdominowali grę w pierwszej tercji, a jedna zdobyta bramka była ich najmniejszą zaliczką, w czym olbrzymia zasługa Michała Elżbieciaka, który bronił wybornie. W końcu jednak skapitulował. Rajski wyłożył krążek, a Kiełbasa z metra nie spudłował. Bliski podwyższenia był w szczególności Bernacki. Sztuka ta udała mu się wreszcie w następnej tercji, aczkolwiek prędzej do zmasowanego ataku ruszył Naprzód.

Janowianie włączyli na dziesięć minut nie tylko drugi, ale od razu i trzeci bieg. Zaczęli przebierać nogami, szybko wymieniali krążek i w efekcie do wyrównania doprowadził Stachura, dobijając strzał Gabrysia. Gospodarze dostali wiatru w żagle. Wydawało się, że kolejne bramki to kwestia czasu. Próbowali Klisiak, Lauko, Pohl i Stachura, lecz na ogół na posterunku był Kosowski.

Lekko zamroczone JKH zdołało się spiąć i jeszcze przed drugą syreną strzeliło aż dwie bramki. Najpierw Lipina wrzucił krążek w okolice bramki Naprzodu, a do własnej bramki posłał go Zatko. Po chwili szybką kontrę wykończył Bernacki. Świetnym podaniem popisał się Pastryk. Czwartą bramkę jastrzębianie zdobyli za sprawą Mleko, byłego zawodnika Naprzodu.

Na pochwały zasługuje dobrze zorganizowana obrona JKH. Zawodnicy Naprzodu często mając nawet przewagę liczebną, nie mieli pomysłu na to, jak zagrozić bramce Kosowskiego. Przez niecałe dwie minuty goście grali w podwójnym osłabieniu, lecz bramki i tak nie stracili.


Pod szatniami

[b]Filip Mleko[/b] (napastnik JKH): Wróciłem do Janowa i grało mi się naprawdę dobrze. Przypomniałem się kibicom, zdobyliśmy ważne punkty. Kluczem do sukcesu była dobra gra w obronie.

[b]Waldemar Klisiak [/b](napastnik Naprzodu): Fatalny mecz. Wyjątkowo nic nam nie wychodziło. Straciliśmy bramkę, a potem wiadomo... Łatwiej się bronić niż atakować.

Konferencja prasowa

[b]Alesz Tomaszek [/b](trener JKH): Zbliżają się święta, przed którymi chcemy zdobyć jak najwięcej punktów. Nadal zamierzamy awansować do pierwszej szóstki. Dzisiaj na wyróżnienie zasłużyli wszyscy. Nastawiliśmy się na grę z kontry, nie chcieliśmy łapać kar.

[b]Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): To był nieudany mecz. Zdecydowała druga tercja, w której nie wykorzystaliśmy swojej przewagi. Co prawda strzeliliśmy bramkę, ale rywale odpowiedzieli dwiema. Nie ma kogo wyróżnić w moim zespole.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również