Naprzód - Cracovia 5-3
16.01.2009
Naprzód źle wchodził w ten mecz. Na "dzień dobry” musiał odrabiać dwubramkową stratę. Cracovia szybko wyszła na prowadzenie. Do remisu mógł doprowadzić Wojtarowicz. Za pierwszym razem posłał groźny strzał, a następnie nie wykorzystał rzutu karnego. Po chwili Drzewiecki podwyższył na 2-0. - Niewykorzystane okazje się mszczą. Nie rozpoczęliśmy na wysokich obrotach - przyznał Wojciech Wojtarowicz.
Do roboty w tym momencie wzięli się obcokrajowcy w składzie Naprzodu. Gallo kapitalnym podaniem uruchomił Tabaczka, a ten w sytuacji sam na sam nie zawiódł. Drugą tercję rozpoczął Klaczansky. Naprzód wyrównał, lecz nie zadowalał się tym wynikiem. Janowianie, w ostatniej sekundzie gry w podwójnej przewadze, wyszli na prowadzenie. Sprytny strzał oddał Wojtarowicz. Nie popisał się z kolei bramkarz gości. Rączka niefortunnie interweniował także przy potężnym uderzeniu Kulika. Do zakończenia tercji zostało kilka sekund. Obrońca Naprzodu ruszył do przodu i huknął, a krążek wpadł do bramki po rękach bramkarza Cracovii.
- To nie był mój dzień. Z Naprzodem trudno się nam gra - westchnął Marek Rączka. Jego drużyna chwilę po wznowieniu złapała kontakt z gospodarzami. Na krótko, bo na trafienie Drzewieckiego natychmiast odpowiedział Gallo. Naprzód dobrze sobie radził choć grał bez kilku ważnych graczy, choćby Koszowskiego i Gabrysia. Kontuzjowany jest także rezerwowy bramkarz - Szydłowski. W efekcie janowianie muszą grać na trzy piątki.
Na pięć minut przed końcem, sędzia po analizie wideo nie uznał czwartej bramki Cracovii. Naprzód nie pozwolił już potem wydrzeć sobie zwycięstwa. - Gra się godzinę, a nie 20 minut. Bramki tracone na samych początkach lub w końcówkach tercji bolą i odbijają się na psychice - przyznał Filip Drzewiecki.
Cieszył się Wojtarowicz i spółka. To ich kolejne zwycięstwo z "Pasami" w tym sezonie. - Wyszła nam druga tercja. To ważne zwycięstwo, kiedy patrzy się na problemy zdrowotne naszych kolegów - wskazał napastnik Naprzodu.
Konferencja prasowa
[b]
Rudolf Rohaczek[/b] (trener Cracovii): To było 20 minut hokeja z naszej strony. Potem nasza gra niewiele miała z nim wspólnego. Była nieskładna i nieciekawa.
[b]
Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Pierwsza tercja nie była taka jak powinna. Chłopcy pokazali jednak charakter. Przed meczem mieliśmy spore problemy. Sześciu zawodników jest kontuzjowanych. To się na naszym zespole odbija.
Do roboty w tym momencie wzięli się obcokrajowcy w składzie Naprzodu. Gallo kapitalnym podaniem uruchomił Tabaczka, a ten w sytuacji sam na sam nie zawiódł. Drugą tercję rozpoczął Klaczansky. Naprzód wyrównał, lecz nie zadowalał się tym wynikiem. Janowianie, w ostatniej sekundzie gry w podwójnej przewadze, wyszli na prowadzenie. Sprytny strzał oddał Wojtarowicz. Nie popisał się z kolei bramkarz gości. Rączka niefortunnie interweniował także przy potężnym uderzeniu Kulika. Do zakończenia tercji zostało kilka sekund. Obrońca Naprzodu ruszył do przodu i huknął, a krążek wpadł do bramki po rękach bramkarza Cracovii.
- To nie był mój dzień. Z Naprzodem trudno się nam gra - westchnął Marek Rączka. Jego drużyna chwilę po wznowieniu złapała kontakt z gospodarzami. Na krótko, bo na trafienie Drzewieckiego natychmiast odpowiedział Gallo. Naprzód dobrze sobie radził choć grał bez kilku ważnych graczy, choćby Koszowskiego i Gabrysia. Kontuzjowany jest także rezerwowy bramkarz - Szydłowski. W efekcie janowianie muszą grać na trzy piątki.
Na pięć minut przed końcem, sędzia po analizie wideo nie uznał czwartej bramki Cracovii. Naprzód nie pozwolił już potem wydrzeć sobie zwycięstwa. - Gra się godzinę, a nie 20 minut. Bramki tracone na samych początkach lub w końcówkach tercji bolą i odbijają się na psychice - przyznał Filip Drzewiecki.
Cieszył się Wojtarowicz i spółka. To ich kolejne zwycięstwo z "Pasami" w tym sezonie. - Wyszła nam druga tercja. To ważne zwycięstwo, kiedy patrzy się na problemy zdrowotne naszych kolegów - wskazał napastnik Naprzodu.
Konferencja prasowa
[b]
Rudolf Rohaczek[/b] (trener Cracovii): To było 20 minut hokeja z naszej strony. Potem nasza gra niewiele miała z nim wspólnego. Była nieskładna i nieciekawa.
[b]
Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Pierwsza tercja nie była taka jak powinna. Chłopcy pokazali jednak charakter. Przed meczem mieliśmy spore problemy. Sześciu zawodników jest kontuzjowanych. To się na naszym zespole odbija.
Polecane
Polska Hokej Liga