Naprzód - Cracovia 4-1

12.10.2008
Mistrz Polski Cracovia Kraków, grająca bez dziewięciu podstawowych hokeistów, doznała czwartej porażki w tym sezonie, a drugiej z Naprzodem Janów.
Mecz z Mistrzem Polski rozpoczął się dla gospodarzy bardzo pomyślnie. Po niespełna dwóch minutach Wojciech Wojtarowicz podał krążek zza bramki do Petra Gallo, który strzałem pod poprzeczkę dał Naprzodowi prowadzenie. Przyjezdni, chcąc odrobić straty, ruszyli do ataku. Z dobrym skutkiem. Tomasz Cieślicki wykorzystał grę w przewadze doprowadzając do remisu. Przełomowe dla losów spotkania były dwie ostatnie minuty pierwszej odsłony. Po wznowieniu w tercji obronnej Cracovii krążek trafił do Łukasz Kulika. Ten nie zastanawiając się zbyt długo, huknął z niebieskiej linii w kierunku bramki rywala i zdobył drugiego gola dla miejscowych. Trafienie było o tyle cenniejsze, że podczas gry w osłabieniu. Chwilę później rzut karny wykonywał Damian Słaboń, ale nie zdołał pokonać Michała Elżbieciaka. - Bramka zdobyta w osłabieniu oraz obroniony przeze mnie karny dały nam wiarę w zwycięstwo. Nabraliśmy jeszcze większej pewności siebie - mówił uradowany Elżbieciak.

W drugiej tercji emocje były jeszcze większe. Co prawda zobaczyć można było tylko jedną bramkę, ale okazji do zdobycia kolejnych nie brakowało. Po stronie Naprzodu bliscy szczęścia byli Tomasz Jóźwik i Andrzej Gretka. Po strzale pierwszego krążek odbił się od słupka. Gretka trafił w poprzeczkę. W 36 minucie Miroslav Zatko na własnej połowie przejął „gumę” wybitą z tercji obronnej Cracovii. Pomknął na bramkę rywali, minął obrońcę i strzelił drugiego gola podczas gry w osłabieniu. - Strzeliliśmy przy przewadze rywali dwie bramki. Od dwóch lat gram w Janowie i nie przypominam sobie, żeby taka sytuacja miała miejsce. Cieszymy się tym bardziej, że udało się tego dokonać w starciu z Mistrzem Polski - nie krył zadowolenia Gallo, obrońca Naprzodu.

Grająca na trzy piątki Cracovia wraz z upływem czasu traciła siły i coraz trudniej było jej marzyć o odrobieniu strat. Grając w osłabieniu goście stracili kolejnego gola. Janowianie do końca spotkania kontrolowali jego przebieg i pewnie zwyciężyli. Warto zaznaczyć, że była to druga wygrana nad mistrzem w tym sezonie. - Trzeba zaznaczyć, że oba mecze graliśmy u siebie. Kolejne będą w Krakowie i podejrzewam, że będzie o wiele ciężej - podkreślił Jaroslav Lehocky, trener Naprzodu.

Pod szatniami:

[b]Miroslav Zatko [/b](obrońca Naprzodu): Mecz był bardzo trudny. Bardzo cieszy, że dwie bramki strzeliliśmy w osłabieniu.
[b]
Daniel Laszkiewicz[/b] (napastnik Cracovii): Dopóki starczyło sił to walczyliśmy. Przez ostatnie 9 dni byliśmy tylko dwa razy na lodzie. Jesteśmy doświadczonym zespołem, a straciliśmy dwie bramki w osłabieniu. Takie sytuacje są niedopuszczalne.

Konferencja prasowa:

[b]Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Cieszę się ze zwycięstwa, a przede wszystkim z postawy moich podopiecznych. Włożyli w to spotkanie wiele serca, zagrali z charakterem i to przyniosło skutek.

[b]Rudolf Rohaczek[/b] (trener Cracovii): Borykamy się z kłopotami kadrowymi i organizacyjnymi, dlatego na dzień dzisiejszy nie byliśmy w stanie zrobić nic więcej.

[b]Naprzód Janów - Cracovia 4-1 (2-1, 1-0, 1-0)[/b]
1-0 - Gallo (Wojtarowicz), 2 min
1-1 - Cieślicki (Kowalówka, Drzewiecki), 7 min w przewadze
2-1 - Kulik, 18 min w osłabieniu
3-1 - Zatko (Lauko), 36 min w osłabieniu
4-1 - Gallo (Lauko), 44 min w przewadze

[b]Naprzód[/b]: M. Elżbieciak - Kurz, Kulik; Frączek, Klisiak, L. Elżbieciak - Gallo, Zatko; Klaczansky, Tabaczek, Lauko - Gabryś, Kowalówka; Stachura, Wojtarowicz, Pohl - Gretka, Działo; Jóźwik, Koszowski, Słodczyk.
Trener Jaroslav Lehocky.

[b]Cracovia[/b]: Rączka - Csorich, Wajda; Cieślicki, Słaboń, Laszkiewicz - Kłys, Kozak; Mihalik, Badżo, Radwański - Dudasz, Skinnari; Rutkowski, Kowalówka, Drzewiecki.
Trener Rudolf Rohaczek.

[b]Kary[/b]: 14-10.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również