Naprzód - Cracovia 1-5. Katowiczanie lepsi tylko w rzutach karnych
18.08.2009
A że jest czego się uczyć, hokeiści Naprzodu przekonali się już po raz drugi (pierwszy pojedynek był na remis, dwa kolejne wygrała Cracovia). - Nie sztuką jest ograć słabeuszy. Lepiej zmierzyć się z najlepszymi, bo można otrzymać niezłą lekcję - potwierdził słowa trenera Tomasz Jóźwik, napastnik katowiczan. - Przeszliśmy tego lata sporą przemianę. Dla tych młodych, którzy dopiero wkraczają w poważny hokej, spotkanie z takim zawodnikami jak np. bracia Laszkiewiczowie jest najlepszą formą nauki - wtórował mu szkoleniowiec.
- Cracovia była znacznie dynamiczniejszym zespołem. Rano mieliśmy trening, a już przed 15:00 ponownie musieliśmy wyjść na lód. Można było odczuć zmęczenie - przyznał po spotkaniu Jóźwik. Problemem dla janowian było również rozegranie liczebnych przewag. - Nie wykorzystaliśmy ani jednej - kręcił głową 35-latek. A okazji ku temu było sporo, gdyż mimo, że był to tylko sparing, ostrych spięć nie brakowało. Na 6 sekund przed końcem doszło nawet do przepychanki kilku graczy. Najbardziej aktywni Gryc, Daniel Laszkiewicz i Dudasz otrzymali kary meczu.
- Zawodziliśmy w ofensywie. Klarownych sytuacji było mało, a przy tych co mieliśmy, brakowało centymetrów, aby je wykończyć - podsumował Lehocky. - Był to mecz błędów, ale po to właśnie są spotkania kontrolne, żeby je wyeliminować - zakończył Leszek Laszkiewicz.
Po ostatniej syrenie zespoły rozegrały serię rzutów karnych. W niej lepsi okazali się katowiczanie. Jedynym, któremu udało się pokonać bramkarza rywala okazał się Kacirz.
- Cracovia była znacznie dynamiczniejszym zespołem. Rano mieliśmy trening, a już przed 15:00 ponownie musieliśmy wyjść na lód. Można było odczuć zmęczenie - przyznał po spotkaniu Jóźwik. Problemem dla janowian było również rozegranie liczebnych przewag. - Nie wykorzystaliśmy ani jednej - kręcił głową 35-latek. A okazji ku temu było sporo, gdyż mimo, że był to tylko sparing, ostrych spięć nie brakowało. Na 6 sekund przed końcem doszło nawet do przepychanki kilku graczy. Najbardziej aktywni Gryc, Daniel Laszkiewicz i Dudasz otrzymali kary meczu.
- Zawodziliśmy w ofensywie. Klarownych sytuacji było mało, a przy tych co mieliśmy, brakowało centymetrów, aby je wykończyć - podsumował Lehocky. - Był to mecz błędów, ale po to właśnie są spotkania kontrolne, żeby je wyeliminować - zakończył Leszek Laszkiewicz.
Po ostatniej syrenie zespoły rozegrały serię rzutów karnych. W niej lepsi okazali się katowiczanie. Jedynym, któremu udało się pokonać bramkarza rywala okazał się Kacirz.
Polecane
Polska Hokej Liga