Napastnik GKS-u Tychy: Szkoda tracić czas na... dentystę
25.01.2010
Do jednych z najbardziej poturbowanych hokeistów w tym sezonie z pewnością należy Adam Bagiński. Tyski napastnik znany z ogromnej waleczności nie boi się ostrych starć, które niejednokrotnie kończą się znacznym uszczerbkiem na zdrowiu. - Szczególnie cierpią zęby, których już sporo zostawiłem na lodzie - uśmiecha się 30-latek.
W grudniu, po brutalnym faulu Grzegorza Pasiuta z Cracovii, znów pojawiły się luki w jego uzębieniu. W zeszłym tygodniu postanowił je "załatać". Teraz woli dmuchać na zimne i założył kask z kratą. - Czekam na ochraniacz na szczękę, bo znając moje szczęście straciłbym znowu te świeżo wstawione. Zresztą już w pierwszym, piątkowym meczu z krakowianami mogłem je wypluć. Uderzyłem brodą w bandę. Dobrze, że miałem osłonę - cieszy się napastnik.
Przeczytaj: Wczoraj nie wiedział jak się nazywa. Już jutro chce wyjść na lód >
- Przez lata nie grałem w takim kasku i niełatwo się przyzwyczaić. Bez kraty jest większe pole widzenia, ale ostatnio prześladuje mnie pech - mówi Bagiński, który równie często, jak na tafli przebywa w gabinecie stomatologicznym. - Szkoda tracić tyle czasu na dentystę. Lepiej go spędzić z rodziną. Ale jak tylko dostanę ochraniacz, to znów założę z pleksą - podkreśla.
Mimo wszelkich przeciwności, zawodnik opuścił w tym sezonie tylko dwa spotkania.
W grudniu, po brutalnym faulu Grzegorza Pasiuta z Cracovii, znów pojawiły się luki w jego uzębieniu. W zeszłym tygodniu postanowił je "załatać". Teraz woli dmuchać na zimne i założył kask z kratą. - Czekam na ochraniacz na szczękę, bo znając moje szczęście straciłbym znowu te świeżo wstawione. Zresztą już w pierwszym, piątkowym meczu z krakowianami mogłem je wypluć. Uderzyłem brodą w bandę. Dobrze, że miałem osłonę - cieszy się napastnik.
Przeczytaj: Wczoraj nie wiedział jak się nazywa. Już jutro chce wyjść na lód >
- Przez lata nie grałem w takim kasku i niełatwo się przyzwyczaić. Bez kraty jest większe pole widzenia, ale ostatnio prześladuje mnie pech - mówi Bagiński, który równie często, jak na tafli przebywa w gabinecie stomatologicznym. - Szkoda tracić tyle czasu na dentystę. Lepiej go spędzić z rodziną. Ale jak tylko dostanę ochraniacz, to znów założę z pleksą - podkreśla.
Mimo wszelkich przeciwności, zawodnik opuścił w tym sezonie tylko dwa spotkania.
Polecane
Polska Hokej Liga