Najlepszy strzelec GieKSy uspokaja: Na walory artystyczne przyjdzie czas
18.09.2013
GKS Katowice po klęsce z Górnikiem Łęczna (0-3) skazany był na dwutygodniową przerwę w rozgrywkach z powodu przełożonego meczu z Arką Gdynia. Czas ten drużyna z Bukowej przeznaczyła na usunięcie z gry mankamentów, które w poprzednich kolejkach uniemożliwiały zdobywanie punktów.
W ostatniej potyczce z Energetykiem ROW Rybnik widać było już efekt "nowej miotły", jaki nastąpił po zmianie trenera w katowickim klubie. Kazimierz Moskal coraz odważniej wprowadza swoją myśl w poczynania GieKSy, choć powyższy termin niektórych piłkarzy z Katowic... dziwi. - Nie wiem skąd się bierze powiedzenie "nowa miotła". To nowy trener, a nie "miotła". Trenujemy ze sobą dwa tygodnie i na efekty tej pracy na pewno przyjdzie czas - zapewnia Przemysław Pitry, najskuteczniejszy strzelec katowiczan.
Gra GKS-u w ostatnim meczu nie była porywająca. - Dziennikarze zawsze mają to do siebie, że nigdy nie wyciągają plusów, a wszędzie doszukują się minusów. Dla nas najważniejsze są trzy punkty, a na walory artystyczne jeszcze przyjdzie czas. Ważny jest dziś wynik, a on broni naszej postawy - przekonuje doświadczony gracz GieKSy.
Drużyna z Bukowej wieczorem zmierzy się z Arką w zaległym meczu 7. kolejki I ligi, a w niedzielę na Śląsk przyjedzie lider tabeli Dolcan Ząbki. - Czekają nas dwa niezmiernie trudne mecze. Żaden z nich nie będzie dla nas lekki, łatwy i przyjemny, a czasu, żeby się do nich przygotować tez nie było zbyt wiele. Skupiliśmy się na odnowie biologicznej, żeby w meczu z Arką wyjść na boisko i walczyć - wyjaśnia Pitry.
Pochodzący z Pszczyny zawodnik pojedynek z Energetykiem ROW Rybnik rozstrzygnął praktycznie w pojedynkę, dwukrotnie trafiając do bramki beniaminka. - Cieszy to, że udało nam się w dobrych momentach te bramki strzelać. Z drugiej strony szkoda, bo jedna trochę przypadkowa kontra ROW-u zakończyła się bramką i było nam tego troszeczkę żal. W drugiej połowie się broniliśmy i mogliśmy dołożyć trzecią bramkę, ale to nie jest najważniejsze. Grunt, to punkty, które trafiają na nasze konto - podkreśla gracz katowickiej jedenastki.
W ostatniej potyczce z Energetykiem ROW Rybnik widać było już efekt "nowej miotły", jaki nastąpił po zmianie trenera w katowickim klubie. Kazimierz Moskal coraz odważniej wprowadza swoją myśl w poczynania GieKSy, choć powyższy termin niektórych piłkarzy z Katowic... dziwi. - Nie wiem skąd się bierze powiedzenie "nowa miotła". To nowy trener, a nie "miotła". Trenujemy ze sobą dwa tygodnie i na efekty tej pracy na pewno przyjdzie czas - zapewnia Przemysław Pitry, najskuteczniejszy strzelec katowiczan.
Gra GKS-u w ostatnim meczu nie była porywająca. - Dziennikarze zawsze mają to do siebie, że nigdy nie wyciągają plusów, a wszędzie doszukują się minusów. Dla nas najważniejsze są trzy punkty, a na walory artystyczne jeszcze przyjdzie czas. Ważny jest dziś wynik, a on broni naszej postawy - przekonuje doświadczony gracz GieKSy.
Drużyna z Bukowej wieczorem zmierzy się z Arką w zaległym meczu 7. kolejki I ligi, a w niedzielę na Śląsk przyjedzie lider tabeli Dolcan Ząbki. - Czekają nas dwa niezmiernie trudne mecze. Żaden z nich nie będzie dla nas lekki, łatwy i przyjemny, a czasu, żeby się do nich przygotować tez nie było zbyt wiele. Skupiliśmy się na odnowie biologicznej, żeby w meczu z Arką wyjść na boisko i walczyć - wyjaśnia Pitry.
Pochodzący z Pszczyny zawodnik pojedynek z Energetykiem ROW Rybnik rozstrzygnął praktycznie w pojedynkę, dwukrotnie trafiając do bramki beniaminka. - Cieszy to, że udało nam się w dobrych momentach te bramki strzelać. Z drugiej strony szkoda, bo jedna trochę przypadkowa kontra ROW-u zakończyła się bramką i było nam tego troszeczkę żal. W drugiej połowie się broniliśmy i mogliśmy dołożyć trzecią bramkę, ale to nie jest najważniejsze. Grunt, to punkty, które trafiają na nasze konto - podkreśla gracz katowickiej jedenastki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku