"Na ławce rezerwowych to mógłbym siedzieć w Realu Madryt"
10.05.2009
Dopiero po dwóch miesiącach tej rundy znać o sobie dali napastnicy GieKSy. Punkt w meczu z GKP Gorzów Wielkopolski dosyć niespodziewanie uratował Grażvydas Mikulenas, który w hierarchii snajperów GKS-u znajdował się ostatnio zarówno za Krzysztofem Kaliciakiem, jak i Łukaszem Mieszczakiem. Nic dziwnego, bo Litwin w tym roku w lidze nie błyszczał. - Uderzyłem po długim rogu, bo tylko wtedy była szansa, że piłka znajdzie drogę do siatki - komentuje swoją celną "główkę" bohater Katowic.
"Miki" w najlepszy z możliwych sposobów wyładował frustrację wynikającą z braku miejsca w składzie. - Gdybym siedział na ławce rezerwowych w Realu Madryt, to może byłbym z tego zadowolony, ale na razie mi to nie grozi - zaznacza z przekąsem. 36-latek nie tylko zgłosił akces do wyjściowej jedenastki na starcie z Górnikiem Łęczna, ale także dał Adamowi Nawałce do myślenia w kwestii taktyki. Najwięcej dobrego pod bramką gości katowiczanie robili bowiem od momentu, gdy szkoleniowiec zdecydował się na grę z przodu dwójką piłkarzy.
- Ten mecz powinien dodać naszych graczom ofensywnym optymizmu, bo rzeczywiście, z wykorzystywaniem sytuacji bramkowych byli ostatnio na bakier - mówi Nawałka. - Pracujemy ciężko nad tym elementem, ale wiadomo, że na wszystko potrzeba czasu. Skuteczności nie da się przecież kupić w supermarkecie. Chłopcy muszą być cierpliwi - podkreśla opiekun GKS-u. - Jak dla mnie, gole zdobywać może nawet nasz bramkarz, Jacek Gorczyca - śmieje się Kamil Cholerzyński, pomocnik zespołu.
"Miki" w najlepszy z możliwych sposobów wyładował frustrację wynikającą z braku miejsca w składzie. - Gdybym siedział na ławce rezerwowych w Realu Madryt, to może byłbym z tego zadowolony, ale na razie mi to nie grozi - zaznacza z przekąsem. 36-latek nie tylko zgłosił akces do wyjściowej jedenastki na starcie z Górnikiem Łęczna, ale także dał Adamowi Nawałce do myślenia w kwestii taktyki. Najwięcej dobrego pod bramką gości katowiczanie robili bowiem od momentu, gdy szkoleniowiec zdecydował się na grę z przodu dwójką piłkarzy.
- Ten mecz powinien dodać naszych graczom ofensywnym optymizmu, bo rzeczywiście, z wykorzystywaniem sytuacji bramkowych byli ostatnio na bakier - mówi Nawałka. - Pracujemy ciężko nad tym elementem, ale wiadomo, że na wszystko potrzeba czasu. Skuteczności nie da się przecież kupić w supermarkecie. Chłopcy muszą być cierpliwi - podkreśla opiekun GKS-u. - Jak dla mnie, gole zdobywać może nawet nasz bramkarz, Jacek Gorczyca - śmieje się Kamil Cholerzyński, pomocnik zespołu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku