"Myśleliśmy, że w najgorszym wypadku czekają nas rzuty karne..."

26.07.2013
Mateusz Matras nie może przeboleć nieudanego rewanżu w eliminacjach do Ligi Europy. - Brakowało naprawdę niewiele - mówi pomocnik, który rozpamiętuje sytuację, w której piłka uderzyła w poprzeczkę.
- Szkoda, że ta przygoda w pucharach trwała tak krótko. Cieszę się jedynie z tego, że Piast awansował, a ja dostałem szansę gry w tych spotkaniach. Choć z drugiej strony - jeszcze niedawno nie przyszłoby mi do głowy, że zagram w Lidze Europy - opowiadał po meczu z Karabachem Mateusz Matras. - Może jeszcze będzie okazja w wystąpić w pucharach - dodał po chwili.

Defensywny pomocnik Piasta przyznał, że do pozytywnego rezultatu dla Piasta zabrakło naprawdę niewiele. - Musieliśmy zagrać otwartą piłkę. Straciliśmy bramkę, ale szybko odpowiedzieliśmy dwiema. Mieliśmy dobry wynik i dogrywkę. Myśleliśmy, że w najgorszym wypadku dojdzie do rzutów karnych. Niestety, straciliśmy bramkę i przygoda z pucharami się skończyła - rozpamiętywał zawodnik.

- A zabrakło naprawdę niewiele. Jest we mnie żal, że piłka nie wpadła po mojej główce... Zresztą, nie tylko ja miałem dobrą sytuację. Później mieliśmy jeszcze jedną klarowną. Sam nie wiem czego zabrakło, chyba odrobinę szczęścia - zastanawiał się "Matrix".

Piłkarz uważa jednak, że pucharowa przygoda Piasta wyjdzie gliwiczanom na dobre. - Do tej pory znaliśmy te spotkania tylko z telewizji. Teraz zebraliśmy w tych rozgrywkach doświadczenie. Myślę, że coś z tego będziemy mieli. Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, zaliczyliśmy pierwsze zwycięstwo w lidze, a jak się wygrywa... to wówczas morale rośnie. Teraz czas na regenerację i niedzielny mecz z Lubinem. Chcemy zaprezentować się z jak najlepszej strony w tym meczu i zwyciężyć - zakończył rosły defensor.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również