"Musimy wrócić do tradycji, gdy na Bukową piłkarze pchali się sami"
13.09.2009
W piątkowy wieczór kibice z Bukowej przecierali oczy ze zdumienia, bo oto ich GieKSę stylem bardziej przypominali goście z Ząbek. A biorąc pod uwagę występy piłkarzy Adama Nawałki z wiosny, Dolcan postarał się wręcz o kopię sposobu gry zespołu z Katowic. I to kopię udaną.
- Jedyna różnica była taka, że my preferujemy ustawienie z jednym atakującym, a przeciwnik wystawił dwójkę napastników - zauważa Krzysztof Kaliciak. Ale na tym odmienności się kończą. - Zaraz po stracie piłki rywale cofali się na własną połowę, zmuszając nas do ataku pozycyjnego. Mało która drużyna w tej lidze potrafi go stosować - przyznaje. Również i GKS miał z tym elementem spore problemy. - Dopiero gdy zaatakowaliśmy wyżej, powoli zaczęły rodzić się sytuacje pod ich bramkę - wskazuje "Kali". Kropki nad "i" jednak zabrakło.
Nie oznacza to, że mecz życia rozgrywał Rafał Misztal, bramkarz Dolcana. Bo choć na Bukową zawitał przeciwnik mało prestiżowy, to nie można nie przyznać, że tak świetnie zorganizowanej drużyny nie było w stolicy Górnego Śląska już dawno. Marcin Sasal, trener przyjezdnych, wyznaje bowiem zasadę: "Jak murować dostęp do własnej bramki, to tylko z pomysłem".
A skoro gracze z Mazowsza, którzy nie uchodzą przecież za potentata stawki, prezentują tak ciekawy futbol, to na Bukowej łatwiej tonować rozbudzone ostatnio nadzieje fanów. - Oczekiwania są ogromne, ale muszę ostudzić rozgrzane głowy tych, którzy widzą w nas kandydata do awansu - zaznacza trener Adam Nawałka. - Najpierw trzeba wrócić do tradycji, kiedy piłkarze sami się tu pchali. Na razie ci, którzy brylują na pierwszych stronach gazet, jeszcze grać u nas nie chcą. Ale wierzę, że i to się zmieni - dodaje Nawałka.
- Jedyna różnica była taka, że my preferujemy ustawienie z jednym atakującym, a przeciwnik wystawił dwójkę napastników - zauważa Krzysztof Kaliciak. Ale na tym odmienności się kończą. - Zaraz po stracie piłki rywale cofali się na własną połowę, zmuszając nas do ataku pozycyjnego. Mało która drużyna w tej lidze potrafi go stosować - przyznaje. Również i GKS miał z tym elementem spore problemy. - Dopiero gdy zaatakowaliśmy wyżej, powoli zaczęły rodzić się sytuacje pod ich bramkę - wskazuje "Kali". Kropki nad "i" jednak zabrakło.
Nie oznacza to, że mecz życia rozgrywał Rafał Misztal, bramkarz Dolcana. Bo choć na Bukową zawitał przeciwnik mało prestiżowy, to nie można nie przyznać, że tak świetnie zorganizowanej drużyny nie było w stolicy Górnego Śląska już dawno. Marcin Sasal, trener przyjezdnych, wyznaje bowiem zasadę: "Jak murować dostęp do własnej bramki, to tylko z pomysłem".
A skoro gracze z Mazowsza, którzy nie uchodzą przecież za potentata stawki, prezentują tak ciekawy futbol, to na Bukowej łatwiej tonować rozbudzone ostatnio nadzieje fanów. - Oczekiwania są ogromne, ale muszę ostudzić rozgrzane głowy tych, którzy widzą w nas kandydata do awansu - zaznacza trener Adam Nawałka. - Najpierw trzeba wrócić do tradycji, kiedy piłkarze sami się tu pchali. Na razie ci, którzy brylują na pierwszych stronach gazet, jeszcze grać u nas nie chcą. Ale wierzę, że i to się zmieni - dodaje Nawałka.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku