Motor mu "leży", więc... go dobił

01.10.2009
- Musiałem tutaj wyrównać pewne porachunki - mówi Bartosz Iwan, który zapewnił GKS-owi Katowice w Lublinie trzy niezwykle cenne punkty.
Wprowadzenie środkowego pomocnika dopiero w drugiej połowie było sprytnie zaplanowanym elementem strategi Adama Nawałki. - Trener przed meczem powiedział, że wejdę na boisko, jeśli będzie się utrzymywał remis. Miałem za zadanie, mówiąc brzydko, dobić rywala. No i tak się stało - uśmiecha się 25-latek.

Jego występ przeciwko lublinianom wydawał się być rzeczą niemal konieczną, jeśli katowiczanie marzyli o korzystnym rezultacie. Dlaczego? Sam zawodnik przyznaje, że gra z Motorem mu pasuje. - Ten klub mi "leży". W zeszłym sezonie wygraliśmy z nimi po mojej bramce. A z drugiej strony musiałem tutaj wyrównać pewne porachunki. Rok temu właśnie w Lublinie nie wykorzystałem "jedenastki" - śmieje się Iwan, który wczoraj w pełni się zrehabilitował, dopisując na swoje konto bramkę i asystę.
autor: HAJ

Przeczytaj również