Motor - GKS Katowice 0-2. "Mało ruchliwy typ" motorem napędowym GieKSy

30.09.2009
Spotkanie w Lublinie miało dwóch bohaterów. Iwana, który zapewnił zwycięstwo, i Gorczycę, który uchronił katowiczan przed blamażem. - Od tego tu jestem - uśmiechnął się ten drugi.
Fani GieKSy, którzy na stadion Motoru dotarli dopiero w drugiej połowie, doping rozpoczęli od głośnego "jesteście lepsi". Pewnie, gdyby widzieli pierwszą część spotkania, w ten sposób by nie zaśpiewali. To gospodarze, po rajdach Białka, byli bliscy objęcia prowadzenia. Swoją szansę miał również Oziemczuk, ale problem w tym, że ani jeden, ani drugi nie trafił nawet w światło bramki.

Po przerwie miejscowi zawodnicy poprawili celowniki, ale wtedy przedstawił się bramkarz GKS-u. Jacka Gorczycę śmiało można nazwać bohaterem, bo kilkakrotnie wybronił groźne strzały z pola karnego. - No! Nareszcie "na zero" z tyłu - piał z zachwytu po końcowym gwizdku. Czyste konto golkipera z Katowic ucieszyło tak bardzo, że nawet błędy kolegów w defensywie nie podziałały na niego drażniąco. - Nie będę wypominać obrońcom tych sytuacji. Ja tylko bronię - uśmiechnął się.

Bartosz Iwan, który na boisku pojawił się na dwa kwadranse, mógłby za to powiedzieć: ja tylko strzelam i podaję. Tylko, bo z pewnością nie był najczęstszym posiadaczem futbolówki. Ale kiedy tylko miał ją przy nodze, gospodarze drżeli. Jego pierwsze dotknięcie piłki zakończyło się kapitalnym golem. Z 20 metrów wprost w okienko! Później jeszcze znakomicie otworzył drogę do bramki Kaliciakowi, który ustalił dwubramkowe zwycięstwo GieKSy.

- Jestem takim mało ruchliwym typem zawodnika. Piłkę mogę mieć tylko parę razy, ale wiem dobrze, co z nią zrobić, kiedy podać, kiedy uderzyć. To jest mój atut - cieszył się autor bramki i asysty. Dlaczego więc "Ajwen" zasiadł na ławce rezerwowych? - Gramy co 3-4 dni i wprowadzenie Iwana oraz Nowaka, co dodało jakości w ofensywie, było elementem naszej strategi - wyjaśnił trener katowiczan.

Konferencja prasowa:

Adam Nawałka (trener GKS-u): Wynik mógłby sugerować, że było łatwo. Tymczasem w pierwszej połowie nasza gra i organizacja w defensywie wyglądała bardzo źle. Zawodnicy rezerwowi w drugiej połowie pokazali się z dobrej strony.

Mirosław Kosowski (trener Motoru): Uczulałem moich piłkarzy na Iwana i Kaliciaka. GKS to bardzo doświadczony zespół. Z przebiegu gry można było się jednak pokusić o zwycięstwo.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również